czwartek, 2 kwietnia 2026

Kawiarnia Zacisze - Rozdział 2

 

Siedział przy barze, kiedy weszła. Rozejrzała się chwilę, a gdy go dostrzegła, poszła w jego kierunku. Stanęła w pobliżu, ciągle zachowując dystans. Była ubrana zwyczajnie, bez jakichkolwiek przesłanek, aby starała się wyglądać ładniej specjalnie dla niego. Ta jej naturalność miała swój urok.

- Witaj. - Odezwał się pierwszy, widząc, że ona raczej tego nie zrobi.

- Cześć. Zaczynamy?

- Tak od razu? Może się najpierw czegoś napijesz? Mamy jeszcze jedenaście minut do dziesiątej.

- Wiem. Myślałam, że się spóźnisz i w tym czasie zdążę coś zjeść. - Odpowiedziała z lekkim wyrzutem.

- Ja nigdy się nie spóźniam. - Odpowiedział jej pewnie, ale widząc jej grymas, od razu tego pożałował.

- Już to kiedyś słyszałam. - Przyjrzała mu się uważniej, rozważając coś w głowie.

- I co?

- I mam teorię, że ci co rzekomo się nie spóźniają, czasem po prostu nie przychodzą.

Auć. To był przytyk do Susano, a co za tym idzie, do niego. Nie było jednak co ciągnąć tego tematu. Zszedł z hokera, odsuwając jej stołek.

- Siadaj. - Zwrócił się do niej, a ona nieco niepewnie usiadła na swoim hokerze. Dosunął ją do lady i spojrzał w zaskoczone, wielkie oczy. - Jakiej kawy się napijesz?

- Nie wiem, zwykłej?

- Wolisz wersję na słodko, czy może przeciwnie?

- Raczej coś przeciwnie.

Czuła się niepewnie od jego bliskości, a on to dostrzegał i niesamowicie go to podniecało. Nie wątpił, że będzie w stanie zmienić jej podejście do siebie. W końcu Uchiha zawsze dostają to czego chcą, a on czuł do niej narastający pociąg. Zostawił ją, wchodząc za bar, gdzie zajął się przygotowaniem napojów dla nich obojga. Kątem oka dostrzegł jej zaskoczenie i nerwowe rozglądanie się na boki. Jugo wyszedł z zaplecza i przeszedł koło Sasuke, bez jakiejkolwiek interwencji. Brunet skończył i postawił przed nią parującą filiżankę z intensywnym zapachem. Drugą, taką samą położył obok. Przed nią dodatkowo wylądował talerzyk z dużym kawałkiem ciasta orzechowego, a on wrócił na swoje poprzednie miejsce, siadając koło niej.

- Ile płacę?

- Firma stawia.

- Twoje żarty mnie nie bawią.

- Czy ja ci wyglądam na żartownisia?

- Nie.

- To też pij i jedz. Smacznego.

On spokojnie upił łyk swojej kawy, a ona odsunęła filiżankę i talerzyk w jego stronę, jednocześnie wychylając się przez ladę.

- Przepraszam, czy mogę prosić zwykłą kawę i kawałek sernika królewskiego?

Jugo podszedł ze zdziwieniem na twarzy.

- Ta nie smakuje? - Zapytał kulturalnie, zerkając na Sasuke niepewnie, szukając jakiejś wskazówki, jak ma się zachować.

- Ta jest tego pana, a ja chciałabym zamówić coś dla siebie.

Jugo szukał ratunku u kumpla, ale Sasuke wzruszył tylko ramionami, sugerując, że wszystko mu jedno.

- Ty ją robiłeś? - Zapytał w końcu Jugo, na co Sasuke kiwnął mu głową. - Z papryczką chilli? - Brunet ponownie kiwnął. - Ktoś ją pił?

- Pani wzgardziła jeszcze przed spróbowaniem. - Odparł spokojnie, jakby nie miało to żadnego znaczenia.

- I nie chce jej pani? - Jugo aż się uśmiechnął widząc jej potwierdzenie. - Serio? To ja ją rekwiruję. - Odstawił filiżankę na bok, z dala od rąk innych, a sam zajął się przygotowaniem zamówienia dziewczyny. - Proszę bardzo. - Z uśmiechem podał kawę i sernik.

- To ile płacę? - Zapytała dziewczyna.

- Ani grosza. - Chłopak miał już w dłoniach kawę przyrządzoną przez Sasuke, zaciągając się jej zapachem. - Za taką kawę ja stawiam. - Pociągnął dużego łyka, po czym westchnął z zadowoleniem. - Matko, jaka pyszna. Kiedyś wydobędę z ciebie przepis i sam będę ją sobie robił.

- Przepis zabiorę ze sobą do grobu. - Odpowiedział mu rozbawiony Sasuke.

Dziewczyna obserwowała to z lekkim skołowaniem. Nie mieściło jej się w głowie, że Sasuke mógł być taki. Coś jej tu nie grało. Na uczelni zdawał się zupełnie innym człowiekiem.

- Nie jesz? Chyba nie chcesz, abym cię nakarmił?

Przewróciła oczami nie patrząc już na niego, zajęła się swoim kawałkiem ciasta. Czuła się trochę skołowana. Sasuke w kawiarni zdawał się zupełnie innym człowiekiem. Nie oznaczało to jednak, że od razu zmieni o nim zdanie. Dalej był człowiekiem który zadzierał nosa. Sam fakt, że razem muszą robić projekt jest na to dowodem. Nie rozmawiali kiedy jadła, ani gdy piła kawę przygotowaną przez Jugo. Dopiero kiedy skończyli, Sasuke zaproponował, że usiądą w kącie przy stoliku, gdzie będą mogli się skupić na projekcie. Skinęła głową, licząc, że nikt ze studiów nie zobaczy ich razem. Sasuke okazał się bardzo konkretny i przygotowany. w torbie miał wiele materiałów, które mogły im pomóc. Zaczęli spisywać dane jakie potrzebowali i zaznaczać miejsca warunkowe, do których będą musieli wrócić, jeśli w trakcie okazałoby się, że muszą coś zmienić. Oboje nie zdawali sobie sprawy z tego jak szybko zleciał im czas. Jugo raz przyniósł im dzbanek z lemoniadą, za co oboje byli mu wdzięczni. Po dwóch godzinach Sasuke zaproponował aby poszli razem coś zjeść, ale Hinata mu odmówiła, po czym stwierdziła, że musi już iść. Nie chciał jej na siłę zatrzymywać. Wiedział, że nie odbuduje swojego wizerunku w jeden dzień. Nie z taką kobietą jak Hinata. To mu jednak nie przeszkadzało. Jugo stanął koło Sasuke, kiedy Hinata opuściła kawiarnię.

- Ona jest... - Urwał próbując dobrać odpowiednie słowa. Spostrzegł jak kącik ust Uchihy uniósł się w górę, mimo, że jego wzrok ciągle utkwiony był w oddalającej się dziewczynie. To wywołało uśmiech i u niego. - Wpadłeś, a ona cię chyba nie lubi.

- To tylko chwilowa niedogodność. - Spokojnym, lekko rozbawionym tonem odrzekł brunet.

- Lubię ją. - Dłonią poklepał ramię przyjaciela. - Trzymam kciuki stary.

Sasuke oderwał wzrok dopiero, gdy Hinata zniknęła z pola widzenia. Poszedł spakować swoje rzeczy, aby je zanieść na zaplecze, a potem wyskoczył na miasto, aby przynieść pizze dla siebie i Jugo. Hinata nie wykazywała żadnych oznak sympatii w jego stronę, ale gdy razem pracowali nad projektem, była skupiona na tym co robiła, przez co współpraca z nią była przyjemna i owocna. Inne z kobiet zawsze starały się mu zaimponować, a koledzy próbowali zrzucić na niego robotę. Trochę żałował, że nie są w parze na innych grupowych tematach. To można było zmienić. W głowie zaczął kształtować mu się chytry plan.

 

* * *

Kilka dni później siedział w kawiarni przy stoliku, wspólnie ze swoim bratem. Itachi rzadko go odwiedzał, ze względu na częste wyjazdy służbowe, starał się jednak widywać młodszego brata w miarę regularnie. Prowadzili lekką rozmowę, kiedy do kawiarni weszła Hyuga. Po tym jak spostrzegła młodszego Uchihę, od razu do niego podeszła. On siedział przodem do niej, to też uśmiechnął się na widok jej twarzy. 

- To jakiś żart? - Zadała mu od razu pytanie, nie zwracając uwagi na osobę siedzącą z jej kolegą ze studiów.

- Nie wydaje mi się.

- Mścisz się za to co napisałam na forum, a może za to co powiedział ci Susano?

- To nie zemsta, po prostu lubię robić z tobą projekty. 

Jego uśmiech się pogłębił, a ona mimo złości musiała przyznać, że jest bardzo przystojny kiedy tak wygląda. Gdy spojrzała na nią druga para czarnych oczu, pewność siebie i chęć do walki z Sasuke ustąpiła. Speszyła się tak bardzo, że obaj mężczyźni to dostrzegli.

- Poznaj mojego brata. To jest Itachi, a to moja koleżanka ze studiów Hinata.

- Miło mi cię poznać. 

Starszy z braci wyciągnął dłoń do Hinaty, a gdy ona chciała odwzajemnić gest, jeszcze bardziej zdziwiła się, kiedy mężczyzna uniósł jej dłoń i złożył delikatny pocałunek na jej ręce. Jej twarz poczerwieniała, a ona prawie, że wyrwała swoją rękę.

- Napijesz się z nami kawy? Mogę ci coś przygotować. - Zadeklarował stały bywalec kawiarni.

- Możemy porozmawiać sami? - Zwróciła się w stronę Sasuke, wyraźnie zbita z tropu, z chęcią ucieczki wymalowaną na twarzy.

- Jasne. Usiądź przy wolnym stoliku, a ja za chwilę podejdę.

Pokiwała mu głową, po czym oddaliła się od braci.

- Czy to twoja przyszła żona? - Itachi spytał z uśmieszkiem na twarzy.

- Niewykluczone. - Sasuke sam do siebie się uśmiechnął. Zdziwiło go, że nie poczuł złości po pytaniu brata. Ta myśl nawet mu się spodobała. Hinata była interesującą kobietą, a on coraz częściej łapał siebie samego na tym, że o niej myślał i chciał z nią spędzać czas. Tęsknił za wspólnymi rozmowami, chciał by bariery między nimi puściły. Ewidentnie ją lubił i nie chciał temu zaprzeczać. Coraz bardziej chciał jej powiedzieć, że Susano to on i że jako Sasuke będzie taki sam jak jego ukryte alter ego.

- To nie każ jej czekać w takim razie.

Bracia kiwnęli do siebie porozumiewawczo głowami. Sasuke podszedł do dalej złej na niego koleżanki. Usiadł naprzeciwko niej.

- Cofnij to. - Wydała mu nieznane polecenie, ale on wiedział o co jej chodzi.

- Nie chcę.

- Dlaczego?

- Już to powiedziałem. Lubię robić z tobą projekty.

- Sasuke, nie potrzebujesz mnie w robieniu projektów. Jesteś najlepszy na roku, Każdy do kogo się zgłosisz będzie chętny, aby to z tobą robić. Możesz wybrać kogokolwiek innego, dlaczego więc ja?

- Poniekąd sama na to odpowiedziałaś. - Dostrzegł jej zmieszany wyraz twarzy. - Wiesz jak to jest być mną? - Dał jej chwilę na odpowiedź. Zamilkła, zastanowiła się, po czym lekko pokręciła głową zaprzeczając. - Zazwyczaj to wygląda tak, że każdy kto zgłosi się na zrobienie projektu razem ze mną, jest zainteresowany tym abym wykonał go sam. Większość studentów imprezuje i zbija bąki cały semestr, no bo przecież mamy czas. Jak proponuję spotkanie i robienie czegoś wcześniej, to mnie zbywa. Aby utrzymać pozycję lidera, nie mogę zbijać bąków cały semestr. Przed sesją oddaję wszystkie projekty, a w samą sesję uczę się już jedynie na egzaminy. Aby tak było muszę sam przygotować taki projekt. Potem usłyszę, że jestem zajebisty, albo przelotne dzięki i tyle. To jest jeszcze ta lepsza opcja, kiedy odwalam sam robotę, ale chociaż w spokoju. Trochę inaczej przedstawia się sytuacja, gdy robię projekt z jakąś dziewczyną. Owszem one są chętniejsze na wspólne zajmowanie się projektem. Na każde spotkanie ubierają się jakby chciały zmienić branżę i ubiegać się o stanowisko damy do towarzystwa. Zamiast na wspólnej pracy, skupiają się na tym, żebym na nie spojrzał, eksponują swój dekolt, kładą mi ręce na kolanach, klatce piersiowej.

- A może ty je do tego prowokujesz. - Zabrzmiała jakby była zdegustowana i oburzona tym co powiedział.

- No tak. W twoich oczach to ja jestem ten zły. Powiedz mi więc jak byś się na moim miejscu zachowała. Koleżanka zaprosiła mnie do siebie na wspólną naukę. Mieliśmy zrobić jedne krótkie zadanie. Nie dała mi wyboru, więc poszedłem do niej. Ja przychodzę, a ona ubrana w kusą spódniczkę i top z dużym dekoltem, bez stanika. Nawet bez domysłu wiedziałem jak wyglądają jej piersi, bo top opinał wszystko, a sutki prześwitywały jej przez biały materiał. Zainteresowanie zadaniem z jej strony żadne. Siedziała przy małym stoliczku na przeciwko mnie. Chciałem zrobić to zadanie jak najszybciej i wyjść, ale ona przeciągała, zadawała pytania nawet o najprostsze z zagadnień. Nie wiedziałem czy była tak głupia, czy robiła to specjalnie. W pewnym momencie, jak widziała, że nie idzie to w stronę którą chciała, oświadczyła że nie założyła bielizny i zapytała czy chcę to sprawdzić. - Dał jej chwilę czasu na przetrawienie tego co powiedział. - Więc powiedz mi Hinato, jak powinienem się zachować w tej sytuacji?

- Zmyśliłeś to, albo wziąłeś z jakiegoś filmu.

- Oj chciałbym, aby to była scena z filmu, ale niestety. To jak? Powiedz mi jaką radę dałaby mi Stokrotka.

Speszyła się. Wiedział, że to ona jest Stokrotką.

- Nie wiem, pewnie w takiej sytuacji każdemu mężczyźnie ciężko jest odmówić.

Jej policzki się zaczerwieniły, a ona odwróciła od niego wzrok. Jej zawstydzenie tą rozmową, to mały sukces dla niego.

- Możliwe, ale mnie nie interesują takie nachalne i rozwiązłe dziewczyny. Taka nachalność mnie jedynie męczy. Jeśli spodoba mi się jakaś dziewczyna, to sam o nią zawalczę, nie potrzebuję aby podała mi siebie na srebrnej tacy. Czy teraz już wiesz czemu wolę robić te projekty z tobą?

- Nie do końca. Wiem jedynie dlaczego nie chcesz tego robić z niektórymi osobami.

- Kiedy zajęliśmy się ostatnio projektem, pokazałaś mi, że można robić coś wspólnie i to faktycznie może przyspieszyć pracę. To miła odmiana, którą dobrze wspominam. A ty masz mi coś do zarzucenia? Jeśli uważasz, że coś robię nie tak, to powiedz mi, a ja nad tym popracuję, aby obojgu nam się dobrze współpracowało.

Po raz kolejny ją zaskoczył. Zaczęła patrzeć na niego w innym świetle. Nie nabijał się, był poważny, ale też nie nazbyt poważny. Wyglądało, że mówił szczerze i nie próbował jej w żaden sposób zaimponować.

- Robiąc ze mną projekty inni mogą zacząć o tobie źle mówić. Ja nie jestem lubiana. Ludzie mają mnie za dziwaczkę, więc mogą zacząć wytykać cię palcami.

- Nigdy nie zabiegałem o popularność, ani uwielbienie tłumów. Jestem tu po to, aby skończyć studia i dostać papier, który da mi przepustkę do dalszej drogi w moim życiu. Bez względu na to co ty o mnie myślisz, lubię cię i chciałbym, abyś dała mi szansę na pokazanie jaki jestem naprawdę. Może dzięki temu zostaniemy kumplami. - Wiedział, że nie może jej zaproponować póki co nic więcej poza kumplowaniem się, bo uciekłaby z kawiarni i więcej nie wróciła. Ten mały kroczek mógł być dobrym kierunkiem w ich znajomości. - Nie musisz mi teraz na to nic odpowiadać. Zastanów się. Ja nie będę naciskał, jeśli za jakiś czas każesz mi spadać. - Widząc jej konsternację na twarzy postanowił dać jej czas i przestrzeń. Kiedy mu zaufa, wtedy powie jej, że Susano to on. Narazie jednak musiało zostać to w tajemnicy, ponieważ aktualnie nie ufała żadnemu z nich.

- Ale to dwa projekty które robimy razem i to wszystko, tak?

Chciał zachować powagę, jednak bardzo mu to nie wyszło. Kącik jego ust się uniósł, a on pochylił głowę.

- Sasuke? - Wypowiedziała jego imię niedowierzając w to co podpowiadała jej jego reakcja.

- Łącznie trzy.

- Nie wierzę. - Wstała od stolika z wyraźnie wymalowaną irytacją na twarzy. - Jeśli jeszcze raz dokonasz zamiany bez wcześniejszego uzgodnienia tego ze mną, bądź pewny, że ja też się z kimś zamienię i wszystkie te tematy będziesz robił z kimś innym. Jak sam przyznałeś, z tobą na pewno ktoś chętnie będzie chciał robić projekt, więc nie będzie to kosztowało mnie zbyt wiele wysiłku. Zrozumiałeś?

- Tak. Te trzy razem, a reszta za twoją zgodą. - Bawiła go jej reakcja. Może powinien inaczej się zachować, on jednak za bardzo zaczynał lubić przekomarzanie się z nią. Żałował tylko, że nie może jej do siebie przytulić i pocałować, by poprawić jej humor, a miał na to coraz większą ochotę.

Hinata wyszła. Sasuke ponownie obserwował jak się oddala, nie mogąc i nie chcąc oderwać wzroku. Kiedy zniknęła za rogiem budynku, wrócił do stolika, gdzie siedział Itachi.

- Ładna i naprawdę interesująca. - Przyznał starszy.

- To prawda.

- To za co jest zła?

- Nie lubi mnie, więc nie cieszy się, że musi robić ze mną projekty na studia.

- A ty celowo do tego doprowadziłeś. - Stwierdził Itachi z wyraźnym uśmiechem.

- Muszę dać jej szansę dostrzec, że tak naprawdę to mnie lubi najbardziej ze wszystkich na roku.

- Co jeśli tak nie będzie.

- Tak już jest, tylko nie wie, że chłopak z którym przegadała wiele tygodni na czacie to ja.

- Więc czemu jej tego nie powiesz?

- Bo aktualnie jest na niego zła i gdyby się teraz dowiedziała, że to ja, a mnie nie znosi, to posłałabym mnie w diabły, nie dając nic wytłumaczyć ani naprawić.

- Dziewczyna, która nie jest zainteresowana Sasukę Uchihą. Ciekawe. To chyba pierwszy taki przypadek o jakim słyszałem.

- To fakt. Ale dzięki temu jest ciekawiej. - Sasuke uśmiechnął się, czując wewnętrzną satysfakcję. Był wystarczająco pewny siebie, aby nie zakładać porażki. W końcu Uchiha zawsze dostają to, czego chcą.


* * * * *

Miał być rozdział LL, ale miałam zbyt dużo rzeczy do ogarnięcia ostatnio, więc jednak Zacisze. Także na LL trzeba jeszcze chwilę poczekać.

 

4 komentarze:

  1. Za krótkie, chciałabym czytać Twoje opowiadania godzinami! Wchodzę ciągle i patrzę, czy jest coś nowego, a jak jest to od razu czytam i później znowu czekam :D Życzę więc połamania pióra i czekam na dalsze części :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło to przeczytać :) Cieszę się, że to co piszę się podoba innym. To fakt, rozdziały nie są długie, ale opowiadanie z założenia nie ma być tasiemcem, tylko czymś dość krótkim, przyjemnym, ale nie wiem czy osiągnę swoje założenia.
      Dziękuję za komentarz. Każda miła wypowiedź to zachętą, aby pisać dalej i nie odpuszczać, póki opowiadania nie będą miały swojego końca.

      Usuń
  2. Tytuł opowiadania pasuje do niego bo jest ono takie "zaciszne", powolne i spokojne ;) w sumie ostatnio napisałam w komentarzu, że Sasuke tutaj ma taki swój typowy charakter, ale trochę zmieniam zdanie. W jakiś sposób jednak inaczej zabiega o Hinatę, inaczej zachowuje się względem Itachiego. Zobaczymy jak długo zajmie mu przekonanie do siebie Stokrotki, ale na pewno nie będzie łatwo i podejrzewam że po wyjawieniu swojego pseudonimu Hinatka poczuje się mocno oszukana.
    Chyba nie wychwyciłam tego ale jest tu gdzieś Naruto?
    Weny życzę i czekam na dalsze rozdziały opowiadań :)
    Annyi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opowiadanie spokojne, ale tak łatwo być nie może. Z wielką frajdą wystawię cierpliwość Sasuke na próbę. W końcu jest trochę zarozumiały, więc lekcja pokory się przyda, a może jednak mu odpuszczę? Ech, sama nie wiem :)
      Tak jest Naruto. W pierwszym rozdziale Sasuke o nim wspomniał. Naruto przyszedł na uczelnię w koszulce, jaką Susano wysłał do Stokrotki z zapytaniem czy powinien ją sobie kupić, co zaniepokoiło Uchihę, że przez to dziewczyna założy, że blondyn to w rzeczywistości Susano.
      Dzięki za komentarz :)

      Usuń