poniedziałek, 24 lutego 2025

Dzień w Raju - Rozdział 7

 

- Uchiha, co tym razem cię złości? - Na jego ramieniu znalazła się delikatna tylko z pozoru dłoń kobiety. Ci którzy ją znali, wiedzieli, że potrafi przywalić jak utytułowany bokser.

- Nic. - Odburknął jej, nie mając ochoty wchodzić w rozmowę.

- Jasne. Wiesz, że znam Cię jak mało kto. To co tym razem dręczy twoją główkę? - Sakura podniosła dłoń, chcąc pogłaskać go po głowie, ale uchylił się, jednocześnie odtrącając jej rękę. Nie lubił, gdy ktoś tak robił. Nie po to poświęcał czas swoim włosom co rano, by nienagannie wyglądać, aby ktokolwiek psuł jego starania. Nie lubił też takiego dotyku. Źle mu się kojarzył. - Nie odpuszczę, póki nie powiesz mi co cię gryzie. Mogę też zapytać Naruto, a on już na pewno to z ciebie wyciągnie.

Sasuke wiedział, że przegrał. Nie zniósłby węszącego Uzumakiego. Tym bardziej, że teraz był zły również na niego. Miał przyjść sam, a on zorganizował imprezę. Pewnie się spije razem z Kibą, a on kolejnego dnia będzie musiał tyrać za ich oboje.

- Irytuje mnie pewna laska. - Odparł lakonicznie, przystawiając pokala z piwem do ust.

- Oj biedactwo, znowu? Czyli ponownie jakaś napalona laska nie daje ci spokoju, chcąc twojej atencji, a ty ją próbujesz spławić za wszelką cenę, a ona przecież chce jedynie zrobić ci dobrze. - Haruno też już sporo wypiła, co było widać po jej zachowaniu i chwiejnym pseudo pionie.

- A może tym razem jest odwrotnie? Zawsze zakładasz, że to ja jestem tym odtrącającym. - Wypowiedział mimochodem, w złości i bezradności.

- Odwrotnie? - Parsknęła śmiechem, podtrzymując się jego ramienia. - Odwrotnie, a to dobre. Gdyby kiedykolwiek pojawiła się kobieta, która byłaby w stanie cię odtrącić, to szczerze uścisnęła bym jej dłoń. One wszystkie mają kręćka na twoim punkcie, a ty nie zainteresowałeś się jeszcze nigdy żadną z nich. Zamiast żyć i korzystać, żyjesz chęcią zemsty i pracą. Chociaż w sumie w ostatnim czasie to praca stała się twoją kochanką.

- Nie przesadzaj. Nie każda kobieta jest mną zainteresowana. Wiele w ogóle nie zwraca na mnie uwagi.

- Sasuke, one wszystkie na ciebie lecą i gadają sprośne teksty, gdy tylko nie patrzysz. Nic na to nie poradzisz. Taki twój urok. - Na jej słowa wywrócił oczami. Dość miał tych pustych określeń odnoszących się do niego.

- Desperatki i marzycielki.

- No właśnie. Taki właśnie jesteś. Może gdyby kiedyś pojawiła się kobieta, która odtrąciła by ciebie tak jak ty odtrącasz wszystkie te babki, to zrozumiałbyś, że to co robisz jest chamskie i rani kobiety. Jesteś ciacho i nie musisz zabiegać o nie, ale nie oznacza to, że każdą jaką spotkasz powinieneś rozpatrywać jedynie w kategorii: "zerżnął bym" i "nie zerżnął bym". One mają uczucia. Niewiele z nich chce być jedynie na jedną noc. A ty dajesz nadzieję, a później brutalnie ją zabierasz. Dostałem co chciałem i żegnaj. Do następnego razu, o ile będzie ci on dany.

- Generalizujesz.

- Może trochę za dużo wypiłam i lekko przesadzam, ale sam pomyśl. Czy kiedykolwiek pomyślałeś o jakiejś kobiecie w kategorii związku?

Nie mógł odpowiedzieć na to pytanie. Gdyby to zrobił, potwierdziłby jej słowa. No dobra, trochę był dupkiem. Trochę też korzystał z faktu, że jest przystojny i seksowny. Nigdy nie miał problemu z zaciągnięciem kobiety do łóżka. Przy dłuższej rozmowie każda ulegała, nawet Hinata. Była wrogo do niego nastawiona na początku, a jednak ją też miał i to nie to, że musiał się jakoś szczególnie starać. Ona sama wskoczyła do jego łóżka w dosłownym znaczeniu. Na wspomnienie tego wieczoru poczuł podrygi pomiędzy udami. Musiał przestać o tym myśleć, aby nie zdradzić, jak działa na niego samo wspomnienie. Nieszczególnie chciało mu się teraz szukać kogoś, kto zająłby się jego erekcją.

- Żal mi ciebie. Będziesz samotny i będziesz cierpiał, bo nie potrafisz nikogo pokochać.

- Nic o mnie nie wiesz. - Dopił do końca i wstał. Miał dość słuchania tego jaki to z niego zły człowiek. Nie chciał związku, bo więzi ograniczały. Nie chciał kochać, bo odciągnęłoby to go od obranego celu. Nie chciał by ktoś go kochał, bo zniszczyłby tą osobę. Jedyna więź jaką nawiązał, to przyjaźń z Naruto i wiedział, że i jego przyjdzie mu kiedyś zdradzić i opuścić. Seks pozwalał mu przez chwilę oderwać się od myśli i planów. Nie planował wdrażać Sakury w nic. Może lepiej, że miała aż takie złe zdanie na jego temat. Dzięki temu nie robiła sobie nadziei, że może kiedyś się to zmieni.

 

 

Sasuke spojrzał na telefon. Wiedział już czyj to numer. Był w biurze, to też aby móc swobodnie porozmawiać, wstał i poszedł w kierunku małej salki, gdzie można było mieć odrobinę prywatności.

- Słucham. - Rzucił do telefonu.

- Miałeś dobre przypuszczenia. - Mrozu nie bawił się w ceregiele i długie wprowadzanie. - Nowy chłopak ma drugą naturę, którą skrupulatnie ukrywał, ale nie dość dobrze, aby ukryć się przed kimś sprytniejszym od niego. Jesteś przed komputerem?

- Jak podejdę do kompa, możliwe, że nie będę mógł rozmawiać swobodnie. - Odpowiedział mu ostrzegawczo.

- Podejdź, a nie pożałujesz.

Sasuke wrócił na swoje miejsce. Mrozu podyktował mu adres, a później login i hasło. Dzięki temu zalogował się na stronę, gdzie pewien mężczyzna opisywał swoje podboje miłosne. Dzięki informatorowi wiedział dokładnie, gdzie wejść. Były tam zdjęcia niedawnej ofiary. Z dokładnością opisywał jak zdetronizował jej poprzedniego partnera, jak wodził ją za noc. Były też zdjęcia i filmiki tego jak się z nią zabawiał. Wszystko prawdopodobnie bez jej wiedzy. Wstawił również zdjęcia z pobicia, podpisując je stwierdzeniem, że musiał ukarać swoją dziewczynę za to, że uśmiechała się do innego mężczyzny zbyt promiennie. 

- Jest tu coś, co mogłoby świadczyć, że to on ją zabił? - Sasuke z nieskrywaną odrazą do poczynań spaczonego mężczyzny czytał poszczególne fragmenty jego wpisów.

- Jest wpis, w którym pisze o niej i jej ciąży. Stwierdził, że nie daruje jej tego, że próbuje go usidlić na dzieciaka.

- Chwila. - Sasuke otworzył teczkę z dokumentacją z sekcji zwłok. - Ona nie była w ciąży.

- Nie? No ale wyraźnie pisał, że jest i że mu za to zapłaci.

- Może więc nie pisał o niej.

- Sprawdziłem to dokładnie. Zdjęcia, wypowiedzi potwierdzają jej tożsamość. 

- Możliwe, ale raportem z sekcji wykpi się, że to było tylko takie pisanie, nie mające odzwierciedlenia w życiu, a wcześniejszych podłości nie potwierdzimy bez zeznań ofiary.

- Kurdę. Jesteś pewny, że się nie pomylili w tej sprawie.

- Przy takich sytuacjach zawsze sprawdza się atak na tle seksualnym. Pójdę tam i się upewnię, ale szanse można przyjąć, że żadne. Nikt nie ominąłby takiego stanu.

- Ok, ja też jeszcze powęszę. W każdym razie, chociaż nie mogę tego w stu procentach potwierdzić, to jestem przekonany, że to on. Dowód mamy pewnie przed oczami, a ja go znajdę.

Po rozmowie z Mrozu, czekała go rozmowa z Naruto. Musiał się przyznać, że rozpoczął współpracę z nowym informatorem. Stwierdził, że Mrozu sam się do niego zgłosił, a on zdając się na dobre przeczucia co do niego dał mu szansę na pomoc w sprawie. Liczył, że chłopak zachowa poufność, co do jego prywatnej sprawy, w przeciwnym razie czekałaby go długa rozmowa z przyjacielem, w której to on byłby przesłuchiwany, a Uzumaki wcieliłby się w rolę detektywa. On był w tym dobry. Działał zupełnie inaczej niż Uchiha. Blondyn zadawał wiele pytań, które z pozoru były bez sensu, ale łatwo było się zamieszać w zeznaniach, jeśli chciało się kogoś okłamać. W którymś momencie po prostu wpadało się w łapska Naruto, a że po takim przesłuchaniu człowiek był wykończony psychicznie, mówił wszystko, by już w końcu Uzumaki sobie poszedł i dał spokój. Jego też już kilka razy tak podszedł, chociaż zdawało mu się kiedyś, że on byłby twardy aż do końca. 

Wspólnie więc udali się do kostnicy. Blondyn dokładnie się wypytał o szczegóły, co potwierdziło wcześniejszy raport. Postanowili więc porozmawiać z przyjaciółką denatki. To ten trop był kluczowy. Dziewczyna początkowo niechętnie chciała o tym rozmawiać. Jej niechęć ustąpiła pod wpływem naporu Naruto. Wyjawiła, że przyjaciółka przyznała jej się, że chce wyjść za mąż, dlatego planuje powiedzieć, że jest w ciąży, co miało zachęcić jej nowego chłopaka do oświadczyn. Na pytanie jak planuje to ukryć, że nie spodziewa się dziecka, pewnie zaprezentowała swój drugi plan. Skoro będzie już w ciąży, to buzujące hormony mogą domagać się więcej przyjemności, a w ciąży nie trzeba uważać. Tak chciała podstępem zajść w ciąże, planując jednocześnie ślub. Jej nowy chłopak nie ucieszył się z wiadomości o dziecku. Tamtego dnia wyszedł trzaskając drzwiami. Sasuke zapytał się o to, kiedy się to stało. Gdy wrócił do biura, porównał datę wpisu ze strony, o której mówił Mrozu. Nie zaskoczyło ich to, że daty się pokryły. Trzeba było zacząć prowadzić sprawę w innym kierunku. Ponownie przesłuchali byłego chłopaka ofiary. Tym razem rozmowa poszła w zupełnie innym kierunku, co dziwiło pierwszego podejrzanego. Ciężko było mu jednak rozmawiać, bo mimo wszystkich doznanych przykrości, dalej kochał kobietę, która go odrzuciła. Bronił jej, tak jak niedawno Hinata Menmę. Czy to oznaczało, że ona dalej kochała człowieka, który wyzywał ją publicznie i groził nic sobie nie robiąc nawet z faktu, że Sasuke to widzi.

- Hej, stary! Wszystko w porządku? Odleciałeś nam gdzieś na chwilę.

- Zamyśliłem się nad czymś.

Wybronił się Sasuke, ponownie skupiając się na sprawie i rozmowie z podejrzanym.

- Posłuchaj. - Wszedł do rozmowy Uchiha. Spojrzał na załamanego mężczyznę, pogrążonego w żałobie i rozpaczy. - Co byś zrobił, gdyby któregoś dnia ona przyszła do ciebie i powiedziała, że jest w ciąży?

- Była w ciąży? Ze mną? 

- Dlaczego miałaby być w ciąży z tobą, skoro spotykała się z kimś innym? - Wypalił Naruto bez zastanowienia.

- Bo... - Chłopak zawahał się, spuścił głowę, ale oni już wiedzieli dlaczego. - Dwa dni przed... zanim to się stało... ona.. Nie ja nie powinienem tego mówić.

- Po prostu to powiedz. Na pewno chcesz wiedzieć co się naprawdę jej stało, a to może pomóc wyjaśnić sprawę. - Spokojny, uspokajający głos Naruto zadziałał.

- Przyszła do mnie, chciała tylko pogadać, ale przyniosła ze sobą jakiś alkohol. Na początku wspominała jak to razem było nam fajnie, że czasem jej mnie brakuje, a potem. O rany, ona była taka seksowna, a ja zawsze miałem problem, aby się przy niej opamiętać, a tego dnia jak mi stanął, to nie chciał opaść i my... Nie wiem jak, ona była pijana i chyba też chciała.

- Doszedłeś w niej? - Uchiha czuł, że ta historia jest dużo bardziej zakręcona niż ktokolwiek podejrzewał.

- Żeby to raz. Ona nigdy taka nie była. Nie opadał mi nawet po dojściu, a jej zdawało się, że to super, więc w którymś momencie to już przestało być miło, tylko bolało. Po wszystkim oboje leżeliśmy padnięci jakąś godzinę, a potem powiedziała, że to przez alkohol, że ją wykorzystałem i że jak się ktoś dowie, to jej narzeczony mnie zabije. 

- Narzeczony? - Zmarszczył brew blondyn.

- Tak, sam się wtedy zdziwiłem. Nie miałem pojęcia, że się zaręczyli. Obiecałem jej, że nigdy nikomu nie powiem.

- Dobrze, że nam powiedziałeś. - Pochwalił go Sasuke. - Kiedy odpoczywaliście po seksie, to zauważyłeś jakieś nietypowe zachowanie?

- Ale, że co?

- Przytuliła się do ciebie, albo coś sprawdzała?

- Nie, nic z tych rzeczy. Nie chciała abym się przytulił, a ja byłem padnięty i obolały. Położyła się w drugą stronę łóżka, nogi oparła o ścianę i kazała się nie dotykać, bo była zmęczona.

- Wysoko miała nogi?

- Tak, wysoko.

- A zabezpieczyliście się?

- Nie musieliśmy, bo brała tabletki antykoncepcyjne. No ale jeśli zaszła w ciąże, to mogło to być moje dziecko, prawda?

- Nie była w ciąży. - Stanowczo dał do zrozumienia brunet.

- Ale przecież powiedzieliście...

- Zapytaliśmy tylko co byś zrobił, gdyby tak powiedziała.

- Dlaczego więc o to pytaliście?

- Aby poznać odpowiedź, a przy okazji dowiedzieliśmy się, że miałeś kontakt cielesny z ofiarą niedługo przed jej śmiercią.

- Czy to czyni mnie bardziej podejrzanym.

- Nie, ale historie miałeś dobrą. - Odparł wesoło Naruto.

- Co tu dobrego? Ona nie żyje. Nie darowałbym sobie, gdyby okazało się, że to przeze mnie.

- Dziś zdaje ci się, że to koniec świata. Warto byś zaczął sobie uświadamiać, że ona nie jest warta twoich łez.

- Nic o niej nie wiecie, nie znaliście jej. Ona była warta wszystkiego i zanim poznała tego gościa, była inna, cudowna, bez skazy. To przy nim się zmieniła, ale ja wierzyłem, że jeszcze do mnie wróci, że znowu będzie tak jak dawniej, że mu...

- Wystarczy na dziś. Odpocznij. Może jutrzejszy dzień będzie lepszy. - Naruto poklepał go przyjaźnie po ramieniu, po czym przekazał koledze, który miał go odprowadzić do aresztu. Odezwał się, kiedy był już wystarczająco daleko od przesłuchiwanego. - Ewidentnie chciała zajść w ciąże.

- Pewnie jej niedoszły narzeczony zażądał potwierdzenia, albo kazał zrobić test przy nim.

- Zamykamy go?

- Jeszcze nie. On jest za sprytny. Wykorzystuje i zmienia kobiety pod siebie. Nagrywa i udostępnia na stronach, gdzie mało kto może wejść. To trzeba będzie przekazać gdzieś dalej, ale jak zrobimy to zbyt szybko, to nam się wymknie. Musimy mieć taki dowód, który nie pozostawi żadnej wątpliwości co do jego winy. - Sasuke zastanawiał się, gdzie powinien szukać. Miał przeczucie, że powinni zdobyć nakaz na rewizję domu nowego podejrzanego.

- Wiesz, ja mogę się przejść do babci Tsunade i zapytać. - Myśleli o tym samym. Blondyn szczerzył się więc do przyjaciela, ledwo hamując swoje nogi, aby już nie pobiec. Czekał cierpliwie, bo to Uchiha zachowywał rozsądek i on powinien podjąć tą decyzję.

Telefon Sasuke zawibrował, ale on to zlekceważył. Rozbrzmiał po chwili dźwięk dzwonka. Brunet wyjął telefon i poczuł to. Ten impuls, który mówił, mamy go. Odebrał telefon od Mrozu.

- Nie znalazłem nic na stronie, ale włamałem mu się na kompa. Nie obejrzałem całego filmu, ale jest tam ich całkiem sporo. Jeden z nich jest z dnia zaginięcia dziewczyny. Wybacz, ale po tym jak znalazłem Niki, ja nie jestem w stanie tego obejrzeć. Wysłałem go do ciebie. Byłoby lepiej abyś sam go zobaczył.

- Dzięki, - Sasuke rozłączył, wszedł ponownie do sali przesłuchań, a Naruto za nim. Odpalił film, który był tym czego potrzebował tej całej układance. Ostatecznym dowodem na to, że to niedoszły narzeczony zamordował kobietę, która chciała go przechytrzyć. - Naruto zdobądź ten nakaz, a ja zbiorę ekipę. 

- Się robi. - Naruto wystrzelił jak z procy. Uwielbiał zamykać złych gości tam gdzie było ich miejsce. Wybiegł nie zamykając drzwi.

Sasuke został jeszcze chwile. wiedział, że załatwianie nakazu to nie aż tak szybki proces, a bez niego nie pozwolą mu montować ekipy. Sprawa nie była tak pilna jak ta w przypadku Niki. Gnojek nie miał szans się z tego wykpić. Zastanowiła go jednak ta sprawa, w której dostrzegał podobieństwo do sprawy jaka błąkała się po jego głowie od jakiegoś czasu. Hinata, co u niej? Czy dalej ten dupek ją nachodzi? Czy to nie jej sprawa kiedyś wyląduje na jego biurku? Jak by się poczuł, kiedy przy wierszu ofiara znalazł by jej nazwisko? No i dlaczego o ty myślał? Nie chciała jego pomocy. Dała mu to ewidentnie do zrozumienia. Wybrał ostatnie połączenie.

- Udało ci się. Jak tylko zdobędziemy nakaz, zamkniemy drania, a on nie skrzywdzi więcej kobiet. - Sasuke zamilkł i poczekał, aż Mrozu dojdzie do siebie.

- Szkoda, że nie mogłem jej pomóc wcześniej.

- Jej nie, ale pomogłeś chłopakowi, który naprawdę ją kochał i tej która jako następna była na jego celowniku.

- Żałuję, że nie można kogoś uratować wcześniej, zanim się stanie krzywda.

W głowie Sasuke powstały niewypowiedziane zdania: "Ofiary nie proszą o pomoc, gdy jest na to czas, bo nie zakładają, że ktoś może ich skrzywdzić. Często nie dostrzegają wielkiego zła w innych, bo chcą wierzyć, że ci ludzie są dobrzy.:

- Mrozu, dla tej kobiety i dla Niki było już za późno. Jest jednak kobieta, która może nie wiedzieć, że jest w tarapatach.

- Jaka kobieta? Jakaś nowa sprawa? Pomogę, byle tylko zająć myśli.

- Jest też możliwe, że się mylę i w rzeczywistości to tylko błędne przypuszczenia.

- Czaję. To jak mogę pomóc.

- Dowiedz się czegoś więcej o Menmie Ushi. Nie chodzi mi o plotki, tylko o te brudne fakty, które chciałby ukryć.

- Jasne. Już się za to zabieram.

Sasuke rozłączył, wstał i z miną groźną, ale triumfują wyszedł z sali.

- Najpierw rozliczę się z tym dupkiem, a potem przyjdzie czas na ciebie Menma. - Wyszeptał pod nosem, składając w ten sposób sam przed sobą obietnicę.

 

* * *

To dla tych wszystkich, którzy dalej tu zaglądają :)


2 komentarze:

  1. Nie wierzę że się doczekałam, po tylu latach 😭 Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem. Długo, za długo :( czasem jednak coś czytam, albo piszę, z myślą, że fajnie byłoby wszystkie historie doprowadzić do zakończenia

      Usuń