- Uchiha, co tym razem cię złości? - Na jego ramieniu
znalazła się delikatna tylko z pozoru dłoń kobiety. Ci którzy ją znali,
wiedzieli, że potrafi przywalić jak utytułowany bokser.
- Nic. - Odburknął jej, nie mając ochoty wchodzić w rozmowę.
- Jasne. Wiesz, że znam Cię jak mało kto. To co tym razem
dręczy twoją główkę? - Sakura podniosła dłoń, chcąc pogłaskać go po głowie, ale
uchylił się, jednocześnie odtrącając jej rękę. Nie lubił, gdy ktoś tak robił.
Nie po to poświęcał czas swoim włosom co rano, by nienagannie wyglądać, aby
ktokolwiek psuł jego starania. Nie lubił też takiego dotyku. Źle mu się
kojarzył. - Nie odpuszczę, póki nie powiesz mi co cię gryzie. Mogę też zapytać
Naruto, a on już na pewno to z ciebie wyciągnie.
Sasuke wiedział, że przegrał. Nie zniósłby węszącego
Uzumakiego. Tym bardziej, że teraz był zły również na niego. Miał przyjść sam,
a on zorganizował imprezę. Pewnie się spije razem z Kibą, a on kolejnego dnia
będzie musiał tyrać za ich oboje.
- Irytuje mnie pewna laska. - Odparł lakonicznie,
przystawiając pokala z piwem do ust.
- Oj biedactwo, znowu? Czyli ponownie jakaś napalona laska
nie daje ci spokoju, chcąc twojej atencji, a ty ją próbujesz spławić za
wszelką cenę, a ona przecież chce jedynie zrobić ci dobrze. - Haruno też już
sporo wypiła, co było widać po jej zachowaniu i chwiejnym pseudo pionie.
- A może tym razem jest odwrotnie? Zawsze zakładasz, że to ja
jestem tym odtrącającym. - Wypowiedział mimochodem, w złości i bezradności.
- Odwrotnie? - Parsknęła śmiechem, podtrzymując się jego
ramienia. - Odwrotnie, a to dobre. Gdyby kiedykolwiek pojawiła się kobieta,
która byłaby w stanie cię odtrącić, to szczerze uścisnęła bym jej dłoń.
One wszystkie mają kręćka na twoim punkcie, a ty nie zainteresowałeś się
jeszcze nigdy żadną z nich. Zamiast żyć i korzystać, żyjesz chęcią zemsty i
pracą. Chociaż w sumie w ostatnim czasie to praca stała się twoją kochanką.
- Nie przesadzaj. Nie każda kobieta jest mną zainteresowana.
Wiele w ogóle nie zwraca na mnie uwagi.
- Sasuke, one wszystkie na ciebie lecą i gadają sprośne
teksty, gdy tylko nie patrzysz. Nic na to nie poradzisz. Taki twój urok. - Na
jej słowa wywrócił oczami. Dość miał tych pustych określeń odnoszących się do
niego.
- Desperatki i marzycielki.
- No właśnie. Taki właśnie jesteś. Może gdyby kiedyś pojawiła
się kobieta, która odtrąciła by ciebie tak jak ty odtrącasz wszystkie te
babki, to zrozumiałbyś, że to co robisz jest chamskie i rani kobiety. Jesteś
ciacho i nie musisz zabiegać o nie, ale nie oznacza to, że każdą jaką spotkasz
powinieneś rozpatrywać jedynie w kategorii: "zerżnął bym" i "nie
zerżnął bym". One mają uczucia. Niewiele z nich chce być jedynie na jedną
noc. A ty dajesz nadzieję, a później brutalnie ją zabierasz. Dostałem co
chciałem i żegnaj. Do następnego razu, o ile będzie ci on dany.
- Generalizujesz.
- Może trochę za dużo wypiłam i lekko przesadzam, ale sam
pomyśl. Czy kiedykolwiek pomyślałeś o jakiejś kobiecie w kategorii związku?
Nie mógł odpowiedzieć na to pytanie. Gdyby to zrobił,
potwierdziłby jej słowa. No dobra, trochę był dupkiem. Trochę też korzystał z
faktu, że jest przystojny i seksowny. Nigdy nie miał problemu z zaciągnięciem
kobiety do łóżka. Przy dłuższej rozmowie każda ulegała, nawet Hinata. Była
wrogo do niego nastawiona na początku, a jednak ją też miał i to nie to, że
musiał się jakoś szczególnie starać. Ona sama wskoczyła do jego łóżka w
dosłownym znaczeniu. Na wspomnienie tego wieczoru poczuł podrygi pomiędzy udami.
Musiał przestać o tym myśleć, aby nie zdradzić, jak działa na niego samo
wspomnienie. Nieszczególnie chciało mu się teraz szukać kogoś, kto zająłby się
jego erekcją.
- Żal mi ciebie. Będziesz samotny i będziesz cierpiał, bo nie
potrafisz nikogo pokochać.
- Nic o mnie nie wiesz. - Dopił do końca i wstał. Miał dość
słuchania tego jaki to z niego zły człowiek. Nie chciał związku, bo więzi
ograniczały. Nie chciał kochać, bo odciągnęłoby to go od obranego celu.
Nie chciał by ktoś go kochał, bo zniszczyłby tą osobę. Jedyna więź jaką
nawiązał, to przyjaźń z Naruto i wiedział, że i jego przyjdzie mu kiedyś
zdradzić i opuścić. Seks pozwalał mu przez chwilę oderwać się od myśli i
planów. Nie planował wdrażać Sakury w nic. Może lepiej, że miała aż takie złe zdanie
na jego temat. Dzięki temu nie robiła sobie nadziei, że może kiedyś się to
zmieni.
Sasuke spojrzał na telefon. Wiedział już czyj to numer. Był w
biurze, to też aby móc swobodnie porozmawiać, wstał i poszedł w
kierunku małej salki, gdzie można było mieć odrobinę prywatności.
- Słucham. - Rzucił do telefonu.
- Miałeś dobre przypuszczenia. - Mrozu nie bawił się w
ceregiele i długie wprowadzanie. - Nowy chłopak ma drugą naturę, którą
skrupulatnie ukrywał, ale nie dość dobrze, aby ukryć się przed kimś
sprytniejszym od niego. Jesteś przed komputerem?
- Jak podejdę do kompa, możliwe, że nie będę mógł rozmawiać
swobodnie. - Odpowiedział mu ostrzegawczo.
- Podejdź, a nie pożałujesz.
Sasuke wrócił na swoje miejsce. Mrozu podyktował mu
adres, a później login i hasło. Dzięki temu zalogował się na stronę, gdzie
pewien mężczyzna opisywał swoje podboje miłosne. Dzięki informatorowi wiedział
dokładnie, gdzie wejść. Były tam zdjęcia niedawnej ofiary. Z dokładnością
opisywał jak zdetronizował jej poprzedniego partnera, jak wodził ją za
noc. Były też zdjęcia i filmiki tego jak się z nią zabawiał.
Wszystko prawdopodobnie bez jej wiedzy. Wstawił również zdjęcia z pobicia,
podpisując je stwierdzeniem, że musiał ukarać swoją dziewczynę za to, że
uśmiechała się do innego mężczyzny zbyt promiennie.
- Jest tu coś, co mogłoby świadczyć, że to on ją zabił? -
Sasuke z nieskrywaną odrazą do poczynań spaczonego mężczyzny czytał
poszczególne fragmenty jego wpisów.
- Jest wpis, w którym pisze o niej i jej ciąży. Stwierdził,
że nie daruje jej tego, że próbuje go usidlić na dzieciaka.
- Chwila. - Sasuke otworzył teczkę z dokumentacją z sekcji
zwłok. - Ona nie była w ciąży.
- Nie? No ale wyraźnie pisał, że jest i że mu za to zapłaci.
- Może więc nie pisał o niej.
- Sprawdziłem to dokładnie. Zdjęcia, wypowiedzi potwierdzają
jej tożsamość.
- Możliwe, ale raportem z sekcji wykpi się, że to było tylko
takie pisanie, nie mające odzwierciedlenia w życiu, a
wcześniejszych podłości nie potwierdzimy bez zeznań ofiary.
- Kurdę. Jesteś pewny, że się nie pomylili w tej sprawie.
- Przy takich sytuacjach zawsze sprawdza się atak na tle
seksualnym. Pójdę tam i się upewnię, ale szanse można przyjąć, że żadne. Nikt
nie ominąłby takiego stanu.
- Ok, ja też jeszcze powęszę. W każdym razie, chociaż nie
mogę tego w stu procentach potwierdzić, to jestem przekonany, że to on. Dowód
mamy pewnie przed oczami, a ja go znajdę.
Po rozmowie z Mrozu, czekała go rozmowa z Naruto. Musiał się
przyznać, że rozpoczął współpracę z nowym informatorem. Stwierdził, że
Mrozu sam się do niego zgłosił, a on zdając się na dobre przeczucia co do niego
dał mu szansę na pomoc w sprawie. Liczył, że chłopak zachowa poufność, co
do jego prywatnej sprawy, w przeciwnym razie czekałaby go długa rozmowa z
przyjacielem, w której to on byłby przesłuchiwany, a Uzumaki wcieliłby się w
rolę detektywa. On był w tym dobry. Działał zupełnie inaczej niż Uchiha. Blondyn
zadawał wiele pytań, które z pozoru były bez sensu, ale łatwo było się
zamieszać w zeznaniach, jeśli chciało się kogoś okłamać. W którymś momencie po
prostu wpadało się w łapska Naruto, a że po takim przesłuchaniu człowiek był
wykończony psychicznie, mówił wszystko, by już w końcu Uzumaki sobie poszedł i
dał spokój. Jego też już kilka razy tak podszedł, chociaż zdawało mu się
kiedyś, że on byłby twardy aż do końca.
Wspólnie więc udali się do kostnicy. Blondyn dokładnie się
wypytał o szczegóły, co potwierdziło wcześniejszy raport. Postanowili więc
porozmawiać z przyjaciółką denatki. To ten trop był kluczowy. Dziewczyna
początkowo niechętnie chciała o tym rozmawiać. Jej niechęć ustąpiła pod wpływem
naporu Naruto. Wyjawiła, że przyjaciółka przyznała jej się, że chce wyjść za
mąż, dlatego planuje powiedzieć, że jest w ciąży, co miało zachęcić jej nowego
chłopaka do oświadczyn. Na pytanie jak planuje to ukryć, że nie spodziewa się
dziecka, pewnie zaprezentowała swój drugi plan. Skoro będzie już w ciąży,
to buzujące hormony mogą domagać się więcej przyjemności, a w ciąży nie trzeba
uważać. Tak chciała podstępem zajść w ciąże, planując jednocześnie ślub.
Jej nowy chłopak nie ucieszył się z wiadomości o dziecku. Tamtego dnia wyszedł
trzaskając drzwiami. Sasuke zapytał się o to, kiedy się to stało. Gdy
wrócił do biura, porównał datę wpisu ze strony, o której mówił Mrozu. Nie
zaskoczyło ich to, że daty się pokryły. Trzeba było zacząć prowadzić sprawę w
innym kierunku. Ponownie przesłuchali byłego chłopaka ofiary. Tym razem rozmowa
poszła w zupełnie innym kierunku, co dziwiło pierwszego podejrzanego. Ciężko
było mu jednak rozmawiać, bo mimo wszystkich doznanych przykrości, dalej
kochał kobietę, która go odrzuciła. Bronił jej, tak jak niedawno Hinata Menmę.
Czy to oznaczało, że ona dalej kochała człowieka, który wyzywał ją publicznie i
groził nic sobie nie robiąc nawet z faktu, że Sasuke to widzi.
- Hej, stary! Wszystko w porządku? Odleciałeś nam gdzieś na
chwilę.
- Zamyśliłem się nad czymś.
Wybronił się Sasuke, ponownie skupiając się na sprawie i
rozmowie z podejrzanym.
- Posłuchaj. - Wszedł do rozmowy Uchiha. Spojrzał na
załamanego mężczyznę, pogrążonego w żałobie i rozpaczy. - Co byś zrobił, gdyby
któregoś dnia ona przyszła do ciebie i powiedziała, że jest w ciąży?
- Była w ciąży? Ze mną?
- Dlaczego miałaby być w ciąży z tobą, skoro
spotykała się z kimś innym? - Wypalił Naruto bez zastanowienia.
- Bo... - Chłopak zawahał się, spuścił głowę, ale oni już
wiedzieli dlaczego. - Dwa dni przed... zanim to się stało... ona.. Nie ja nie
powinienem tego mówić.
- Po prostu to powiedz. Na pewno chcesz wiedzieć co się
naprawdę jej stało, a to może pomóc wyjaśnić sprawę. - Spokojny, uspokajający
głos Naruto zadziałał.
- Przyszła do mnie, chciała tylko pogadać, ale przyniosła ze
sobą jakiś alkohol. Na początku wspominała jak to razem było nam fajnie, że
czasem jej mnie brakuje, a potem. O rany, ona była taka seksowna, a ja zawsze
miałem problem, aby się przy niej opamiętać, a tego dnia jak mi stanął, to nie
chciał opaść i my... Nie wiem jak, ona była pijana i chyba też chciała.
- Doszedłeś w niej? - Uchiha czuł, że ta historia jest dużo
bardziej zakręcona niż ktokolwiek podejrzewał.
- Żeby to raz. Ona nigdy taka nie była. Nie opadał mi nawet
po dojściu, a jej zdawało się, że to super, więc w którymś momencie to już
przestało być miło, tylko bolało. Po wszystkim oboje leżeliśmy padnięci jakąś
godzinę, a potem powiedziała, że to przez alkohol, że ją wykorzystałem i że jak
się ktoś dowie, to jej narzeczony mnie zabije.
- Narzeczony? - Zmarszczył brew blondyn.
- Tak, sam się wtedy zdziwiłem. Nie miałem pojęcia, że się
zaręczyli. Obiecałem jej, że nigdy nikomu nie powiem.
- Dobrze, że nam powiedziałeś. - Pochwalił go Sasuke. - Kiedy
odpoczywaliście po seksie, to zauważyłeś jakieś nietypowe zachowanie?
- Ale, że co?
- Przytuliła się do ciebie, albo coś sprawdzała?
- Nie, nic z tych rzeczy. Nie chciała abym się przytulił, a
ja byłem padnięty i obolały. Położyła się w drugą stronę łóżka, nogi oparła o
ścianę i kazała się nie dotykać, bo była zmęczona.
- Wysoko miała nogi?
- Tak, wysoko.
- A zabezpieczyliście się?
- Nie musieliśmy, bo brała tabletki antykoncepcyjne. No ale
jeśli zaszła w ciąże, to mogło to być moje dziecko, prawda?
- Nie była w ciąży. - Stanowczo dał do zrozumienia brunet.
- Ale przecież powiedzieliście...
- Zapytaliśmy tylko co byś zrobił, gdyby tak powiedziała.
- Dlaczego więc o to pytaliście?
- Aby poznać odpowiedź, a przy okazji dowiedzieliśmy się, że
miałeś kontakt cielesny z ofiarą niedługo przed jej śmiercią.
- Czy to czyni mnie bardziej podejrzanym.
- Nie, ale historie miałeś dobrą. - Odparł wesoło Naruto.
- Co tu dobrego? Ona nie żyje. Nie darowałbym sobie, gdyby
okazało się, że to przeze mnie.
- Dziś zdaje ci się, że to koniec świata. Warto byś zaczął
sobie uświadamiać, że ona nie jest warta twoich łez.
- Nic o niej nie wiecie, nie znaliście jej. Ona była warta
wszystkiego i zanim poznała tego gościa, była inna, cudowna, bez skazy. To
przy nim się zmieniła, ale ja wierzyłem, że jeszcze do mnie wróci, że znowu
będzie tak jak dawniej, że mu...
- Wystarczy na dziś. Odpocznij. Może jutrzejszy dzień będzie
lepszy. - Naruto poklepał go przyjaźnie po ramieniu, po czym przekazał koledze,
który miał go odprowadzić do aresztu. Odezwał się, kiedy był już wystarczająco
daleko od przesłuchiwanego. - Ewidentnie chciała zajść w ciąże.
- Pewnie jej niedoszły narzeczony zażądał potwierdzenia,
albo kazał zrobić test przy nim.
- Zamykamy go?
- Jeszcze nie. On jest za sprytny. Wykorzystuje i zmienia
kobiety pod siebie. Nagrywa i udostępnia na stronach, gdzie mało kto może
wejść. To trzeba będzie przekazać gdzieś dalej, ale jak zrobimy to zbyt szybko,
to nam się wymknie. Musimy mieć taki dowód, który nie pozostawi żadnej
wątpliwości co do jego winy. - Sasuke zastanawiał się, gdzie powinien szukać.
Miał przeczucie, że powinni zdobyć nakaz na rewizję domu nowego podejrzanego.
- Wiesz, ja mogę się przejść do babci Tsunade i zapytać. -
Myśleli o tym samym. Blondyn szczerzył się więc do przyjaciela, ledwo
hamując swoje nogi, aby już nie pobiec. Czekał cierpliwie, bo to Uchiha
zachowywał rozsądek i on powinien podjąć tą decyzję.
Telefon Sasuke zawibrował, ale on to zlekceważył.
Rozbrzmiał po chwili dźwięk dzwonka. Brunet wyjął telefon i
poczuł to. Ten impuls, który mówił, mamy go. Odebrał telefon od Mrozu.
- Nie znalazłem nic na stronie, ale włamałem mu się na kompa.
Nie obejrzałem całego filmu, ale jest tam ich całkiem sporo. Jeden z nich jest
z dnia zaginięcia dziewczyny. Wybacz, ale po tym jak znalazłem Niki, ja nie
jestem w stanie tego obejrzeć. Wysłałem go do ciebie. Byłoby lepiej abyś
sam go zobaczył.
- Dzięki, - Sasuke rozłączył, wszedł ponownie do sali
przesłuchań, a Naruto za nim. Odpalił film, który był tym czego potrzebował tej
całej układance. Ostatecznym dowodem na to, że to niedoszły narzeczony
zamordował kobietę, która chciała go przechytrzyć. - Naruto zdobądź ten nakaz,
a ja zbiorę ekipę.
- Się robi. - Naruto wystrzelił jak z procy. Uwielbiał
zamykać złych gości tam gdzie było ich miejsce. Wybiegł nie zamykając drzwi.
Sasuke został jeszcze chwile. wiedział, że załatwianie nakazu
to nie aż tak szybki proces, a bez niego nie pozwolą mu montować ekipy. Sprawa
nie była tak pilna jak ta w przypadku Niki. Gnojek nie miał szans się z
tego wykpić. Zastanowiła go jednak ta sprawa, w której dostrzegał
podobieństwo do sprawy jaka błąkała się po jego głowie od jakiegoś czasu.
Hinata, co u niej? Czy dalej ten dupek ją nachodzi? Czy to nie jej sprawa
kiedyś wyląduje na jego biurku? Jak by się poczuł, kiedy przy wierszu ofiara
znalazł by jej nazwisko? No i dlaczego o ty myślał? Nie chciała jego pomocy.
Dała mu to ewidentnie do zrozumienia. Wybrał ostatnie połączenie.
- Udało ci się. Jak tylko zdobędziemy nakaz, zamkniemy
drania, a on nie skrzywdzi więcej kobiet. - Sasuke zamilkł i poczekał, aż
Mrozu dojdzie do siebie.
- Szkoda, że nie mogłem jej pomóc wcześniej.
- Jej nie, ale pomogłeś chłopakowi, który naprawdę ją kochał
i tej która jako następna była na jego celowniku.
- Żałuję, że nie można kogoś uratować wcześniej, zanim się
stanie krzywda.
W głowie Sasuke powstały niewypowiedziane zdania:
"Ofiary nie proszą o pomoc, gdy jest na to czas, bo nie zakładają, że ktoś
może ich skrzywdzić. Często nie dostrzegają wielkiego zła w innych, bo chcą
wierzyć, że ci ludzie są dobrzy.:
- Mrozu, dla tej kobiety i dla Niki było już za późno. Jest
jednak kobieta, która może nie wiedzieć, że jest w tarapatach.
- Jaka kobieta? Jakaś nowa sprawa? Pomogę, byle tylko zająć
myśli.
- Jest też możliwe, że się mylę i w rzeczywistości to tylko
błędne przypuszczenia.
- Czaję. To jak mogę pomóc.
- Dowiedz się czegoś więcej o Menmie Ushi. Nie chodzi mi o
plotki, tylko o te brudne fakty, które chciałby ukryć.
- Jasne. Już się za to zabieram.
Sasuke rozłączył, wstał i z miną groźną, ale
triumfują wyszedł z sali.
- Najpierw rozliczę się z tym dupkiem, a potem przyjdzie
czas na ciebie Menma. - Wyszeptał pod nosem, składając w ten sposób sam przed
sobą obietnicę.
To dla tych wszystkich, którzy dalej tu zaglądają :)
Nie wierzę że się doczekałam, po tylu latach 😭 Dziękuję!
OdpowiedzUsuńTak, wiem. Długo, za długo :( czasem jednak coś czytam, albo piszę, z myślą, że fajnie byłoby wszystkie historie doprowadzić do zakończenia
Usuń