poniedziałek, 6 lipca 2026

Kawiarnia Zacisze - Rozdział 3

 

Sasuke po raz kolejny przeglądał grupę swojego roku. Wspomniał ostatnio w rozmowie o Stokrotce, sugerując, że wie iż ona nią jest. Miał nadzieję, że to coś zmieni, posunie akcję do przodu, ale to dalej nie działało tak jakby tego chciał. Cieszył się, mogąc ją poznawać w realu, usłyszeć jej głos, obserwować gesty, o których nie miał pojęcia jako Susano. Z przyjemnością wpatrywał się też w jej oczy, kiedy była ku temu okazja. To wszystko było jednak za mało, chciał więcej, a jego apetyt stawał się niebezpiecznie wielki.

Schował telefon do kieszeni, wkraczając na teren uczelni. Wchodząc na wykład, rozejrzał się i tym razem nie usiadł z przodu, jak zwykle to robił, a bezpośrednio przy Hinacie. Wzdrygnęła się w pierwszej chwili, co go nieco rozbawiło, mimo tego udawał, że nie zauważył jej reakcji. Nie odsunęła się, ani nie odeszła, co uważał za drobny sukces.

- Dzień dobry. - Odezwał się, po tym jak wyciągnął notatnik i zwrócił swoje spojrzenie w jej stronę.

- Dzień dobry. - Jej głos był cichy, całkowicie pozbawiony hardości jaką emanowała, gdy kazała mu odwołać wspólne robienie projektów.

Nie chciał jej bardziej osaczać, by jej nie przestraszyć, dlatego swoją uwagę całkowicie poświęcił prowadzącemu, obserwując Hinatę jedynie ukradkiem. Ona zdawała się również nie przejmować jego obecnością. Tego dnia mieli aż cztery godziny wykładów w tej samej sali, a później odbywały się ćwiczenia w mniejszych grupach. Studenci przyglądali im się. Niektórzy ukradkiem, inni odważnie, pokazując nawet na nich palcami. Na przerwie z ciekawości, że może coś się dowie, podeszło do nich kilkoro ze studentów.

- Sasuke, idziesz dziś z nami na piwo po zajęciach? - Naruto zaproponował wspólne wyjście, obserwując oboje autsajderów z ich roku.

- Dzięki, ale nie idę.

- Umówiłeś się już z kimś? - Zapytała tym razem Sakura, krzywiąc się, za każdym razem kiedy spojrzała na Hinatę.

- Nie.

- To w takim razie chodź z nami.

- Dzięki, ale nie jestem zainteresowany wypadem na piwo.

- To może gdzieś indziej?

- Nie mam ochoty ani na piwo, ani na wyjście gdzieś indziej. Także idźcie, ale beze mnie. - Spojrzał hardo na Sakurę, licząc że w ten sposób ją zniechęci do dalszego namawiania go. - Coś jeszcze? Czy możecie odsłonić tablicę, bo zaraz kończy się przerwa.

Grupa rówieśników odeszła, a on wspólnie z Hinatą siedzieli w ciszy, aż do ostatnich piętnastu minut dzisiejszych wykładów.

- Spotkamy się dziś na wspólne robienie projektu? - Wyszeptał cicho Uchiha, starając się nie zwracać na siebie uwagi.

- Dziś?

- Tak.

- Mówiłeś im, że się na dziś z nikim nie umówiłeś.

- Wtedy tak było. Nie skłamałem.

Dostrzegł jak drgnął jej kącik ust.

- Nie jestem przygotowana na dziś, nie siadłam do żadnego z projektów wczoraj.

- Nie szkodzi. Dziś zaczniemy wspólnie. To jak?

- Gdzie?

- Tam gdzie ostatnio.

- O której?

- Pasowałoby ci o osiemnastej?

- Wolałabym godzinę później.

- Jasne. To ja będę na miejscu. Gdybyś przyszła wcześniej, to po prostu dołączysz.

- Dobrze.

Poszło o dziwo dość miło i szybko. Był zaskoczony jak łatwo było ją namówić na wspólną naukę. Może słowa jakie ostatnio do niej wypowiedział coś jednak dały. Nie miał podstaw, aby spodziewać się podstępu, więc się nie spodziewał, że Hyuga coś kombinuje.

Gdy wybiła pełna godzina, ich drogi się rozeszły, bo oboje mieli zajęcia w innych salach.

Sasuke rozłożył się przy stoliku w kawiarni jeszcze przed osiemnastą. Postanowił zacząć od robienia projektu indywidualnego. Zaczytał się i tak bardzo skupił na zadaniu, że nie zauważył nawet kiedy podeszła do niego Hinata.

- Cześć. - Przywitała się cicho.

- Cześć. - Sasuke zerknął na zegarek w telefonie. Było jeszcze dziesięć minut do ustalonej godziny. - Fajnie że jesteś. Już ci robię miejsce. - Zaczął zbierać swoje rzeczy i odkładać na bok. I tak powinien je teraz sprzątnąć, aby mogli się zabrać za to co robili wspólnie.

- Może chcesz dokończyć na spokojnie.

- Nie, umówiliśmy się, a ja po prostu wykorzystywałem czas wolny.

- Nie mogę być za długo, muszę jeszcze przygotować dziś sprawozdanie z laborek na jutro.

- Jeśli chcesz mogę ci pomóc, zaczniemy od tego, a potem zabierzemy się za wspólny projekt.

- Dzięki, ale sama to zrobię.

- Nie naciskam, ale gdybyś miała to sprawozdanie gotowe, to mogłabyś się bardziej skupić na projekcie. Także to w interesie nas obojga.

- Nie przyszłam tu, aby tracić twój czas, na moje sprawozdanie. Zajmijmy się projektem, proszę.

Kłótnia i pomaganie na siłę, to był zły pomysł, dlatego postanowił na razie odpuścić temat. Zajęli się więc projektem tak jak ostatnio. Zajęło im to dość dużo czasu. Hinata nie pozwoliła sobie na pomoc, którą proponował jej od początku. Dała się jednak przekonać na udostępnienie mu numeru telefonu, aby mogli się umówić na kolejną wspólną naukę. Sasuke wysłał jej zdjęcie gotowego sprawozdania, gdyby chciała się czymś wzorować robiąc swoje. Nie wiedział czy skorzysta, czy też nie. Chciał ją odprowadzić, bo wychodziła dość późno, ale nie zgodziła się, więc jedynie ponownie ją obserwował jak odchodziła.

* * *

Sasuke dał Hinacie jeden dzień odpoczynku od niego, po czym ponownie przysiadł się do niej, tym razem na ćwiczeniach. Ta dziewczyna bojowa w kawiarni, odważna i wygadana, gdy pisała jako Stokrotka, na uczelni była potulną i cichą myszką, a on zaczynał to trochę wykorzystywać. Z współpracy przy projektach wyglądało, że i Hinata była zadowolona. Starał się być wtedy profesjonalny, także nie mogła mu zarzucić, żadnego niestosownego zachowania. Od dwóch tygodni wspólnie zajmowali się projektami związanymi ze studiami. Widując się za każdym razem w kawiarni, Hinata miała okazję poznać jeszcze dwie inne osoby pracujące w lokalu. Spośród całej ekipy najmniej przyjazna wydawała się Karin, za to najgłośniejszy był Suigetsu. W weekendy najczęściej była dwójka osób, którą Hyuga poznała później.

Kiedy w sobotni dzień, siedząc przy stoliku w kawiarni, Hyuga spostrzegła, że do lokalu weszła paczka ich kolegów i koleżanek z roku. Pochyliła głowę, starając się zakryć twarz. Sasuke spostrzegł to, że ona próbuje się ukryć, chciał sam zobaczyć co na nią tak wpłynęło, ale złapała jego przedramię, aby go powstrzymać.

- Nie patrz. - Odpowiedziała, unosząc jedynie odrobinę głowę.

- Kto tam jest?

- Ludzie z naszego roku.

- Nie chcesz aby zobaczyli, że jesteśmy tu we dwoje?

- Wolałabym, aby o tym nie wiedzieli.

- Dobra.

- Może jakoś się stąd wymkniemy i pójdziemy w inne miejsce?

- Jasne. - Odpowiedział spokojnie, ciesząc się nieco, na tą myśl. - Słuchaj, zbierzmy rzeczy. - Zgarnął na bok całą stertę materiałów. - Teraz tak, idź w stronę toalet i poczekaj przed drzwiami. Weź tylko swoją torbę. Suigetsu podejdzie do ciebie za chwilę i wpuści cię w inne miejsce. Ja niedługo podejdę.

- To znaczy gdzie mnie wpuści?

- Zobaczysz. Idź, ale nie bierz książek, bo wzbudzisz ciekawość innych jak będziesz z nimi szła. Ja zaraz przyjdę.

Założył kaptur i wstał od stolika. Kaptur ściągnął dopiero kiedy podszedł do Suigetsu. Machnął dłonią do ekipy z roku, aby przyciągnąć ich uwagę, a następnie kumplowi na ucho powiedział co ma zrobić, przekazując również klucz. Sasuke podszedł następnie do znajomych, skupiając ich uwagę na sobie.

To był ten moment który Hinata wykorzystała na wymknięcie się w stronę toalet. Widziała, jak Sasuke rozmawia z innymi i była mu wdzięczna, że współpracuje, chociaż wydawało jej się, że jemu średnio zależy na tym czy ktoś ich widuje razem, czy też nie. To w zasadzie była tylko jej decyzja. Podeszła pod toalety, ale nie wiedziała co właściwie ma tu robić. Stąd nie było wyjścia. Suigetsu podszedł, niosąc w ręku pęk kluczy, jaki dal mu Sasuke. W ścianie zlokalizowane były słabo widoczne drzwi, które otworzył.

- Dobra, to ty masz wejść na górę i się rozgościć, a Sasuke za chwile do ciebie przyjdzie.

- Co to za miejsce? - Hinata nie była przekonana do tego czy chce wchodzić gdziekolwiek.

- Nie powiedział ci? - Suigetsu zdawał się rozbawiony, nie kryjąc tego przed dziewczyną. - Nie bój się, to spoko człowiek, chociaż czasem nazbyt uparty. Ja muszę wracać.

Chłopak wyszedł, zostawiając Hinatę samą. Mogła się rozejrzeć nad tym gdzie była. Drzwi przez które tu weszła od tej strony bardziej przypominały normalne drzwi. Miały też klamkę, czego nie widziała z drugiej strony. Na przeciwległej ścianie znajdowała się inna para drzwi, która nie wiadomo gdzie prowadziła. Naprzeciwko samych schodów była duża szafa. Wejście w górę zapewne prowadziło na poddasze. Cóż tam mogło być, tego nikt jej nie powiedział. Zakładała, że będzie tam wiele kurzu i może jakieś stare krzesła. Nie chciała sprawdzać sama. Czekała nie tak długo, kiedy drzwi, którymi ona weszła, zaczęły się otwierać. Stanął w nich Sasuke z naręczem książek i notatek, które kazał jej zostawić na stoliku.

- Nie weszłaś na górę?

- Nie wiem co tam jest.

- Boisz się tego, co możesz tam zastać?

- Myślę, że lepiej jeśli pójdę już do domu.

- Nie zaplanowałem tego, to był twój pomysł, aby zmienić lokum. Także zapraszam. - Dłonią wskazał jej kierunek w stronę wejścia.

Miał rację, także poszła przodem. Gdy znalazła się na górze, ujrzała przestronne, ładnie urządzone mieszkanie. Kiedy się odwróciła zauważyła, że Sasuke wszedł bez butów, zdjęła więc swoje i położyła przy schodach, wchodząc dalej.

- Kto tu mieszka? - Zapytała, rozglądając się po nowym miejscu.

- Ja.

- Ty?

- Jesteś jedną z nielicznych osób, które to wiedzą i tu były. Będę wdzięczny jeśli zachowasz to dla siebie.

- Dlaczego mieszkasz nad kawiarnią? - Pytanie było trochę bez sensu, bo przecież to nie było coś dziwnego, a ona chciała bardziej wiedzieć jak to się stało, że tu zamieszkał i jak go na to stać.

- W zasadzie to pokosie tego co odziedziczyłem po rodzicach. - Jej wielkie oczy wlepiły się w niego. - Po śmierci moich rodziców odziedziczyłem z bratem wszystko na pół. Mieszkaliśmy w domu rodziców, ale posiadłość była ogromna i przypominała zbyt wiele, więc zdecydowaliśmy się ją sprzedać, gdy tylko osiągnąłem pełnoletniość. Itachi miał już wtedy kupione mieszkanie niedaleko firmy, a ja kupiłem ten budynek. Starczyło na remont, urządzenie mieszkania, założenie kawiarni i poduszkę bezpieczeństwa na wypadek gdyby kawiarnia nie wypaliła. Dzięki temu mogę zakosztować biznesu na własnej skórze, zanim jeszcze skończę studia.

- Jak dajesz radę pogodzić to wszystko?

- Jestem sumienny i skrupulatny. Nie imprezuję często, właściwie prawie wcale. Uczę się na bieżąco, projekty robię wcześniej, aby w sesji zajmować się tylko egzaminami.

- Mimo tego jesteś najlepszy na roku.

Uśmiechnął się do niej. Czuł satysfakcję, bo pierwszy raz od dłuższego czasu wydawała się zainteresowana tym co mówił i chętna aby go słuchać.

- Mój brat jest geniuszem. Nawet nie bardzo kojarzę, abym widział jak się uczy. Nie chciałem żyć w jego cieniu, więc wybrałem inną uczelnię. Myślę, że gdybym poszedł na tą samą co on, to słyszałbym tylko jaki jestem kiepski w porównaniu do brata.

- Nikt by tak nie powiedział, w końcu jesteś jednym z najlepszych.

- Zawsze znajdzie się ktoś, kto cię porównuje z kimś innym.

- Prawda. - Jej smutna mina zdradzała, że zna ten stan. Zreflektowała się, nim zdążył zapytać o cokolwiek. - Dlaczego kawiarnia?

Na to pytanie nigdy nikomu nie udzielił prawdziwej odpowiedzi. Bratu nie musiał, bo on się domyślał, a z innymi nie rozmawiał na takie tematy, więc by nie powiedział. Teraz jednak pytała go osoba, która była dla niego ważna i z którą wiązał plany na przyszłość.

- Moja matka uwielbiała kawę. - Wzrok utkwił na chmurach widocznych za oknem dachowym. - Parzyła ją każdego dnia, próbowała różnych połączeń. Mieszała ziarna, dodawała aromaty swojej własnej produkcji, owoce, czekoladę. Uczyniła z tego sztukę. Każdą kawę parzyła indywidualnie pod osobę dla której ją zrobiła. - Mówiąc o swoich wspomnieniach prawie poczuł zapach jaki zawsze gościł w kuchni za czasów, gdy jego rodzina była kompletna. - Zawsze pozwalała mi upić małego łyczka. To była nasza wspólna tajemnica, bo ja jako, że byłem dzieckiem, nie wolno było mi pić kawy. Pozwalała mi też pomagać w przygotowaniu. Na początku wychodziło mi to słabo, ale z czasem zacząłem nabierać wprawy. Nie byłem tak dobry jak ona, a mimo tego, za każdym razem twierdziła, że kawa zrobiona przeze mnie jest najlepsza.

- Twoi rodzice na pewno byliby z ciebie dumni, widząc cię teraz.

Chciała dobrze, a mimo tego ruszyła nie tą strunę, która wiązała się z przykrymi wspomnieniami. Prychnął niekontrolowanie na jej słowa.

- Moja matka owszem, ale dla ojca zawsze byłem rozczarowaniem.

- Ty? - Spojrzał w jej zaskoczone oczy. - To niemożliwe, jesteś taki zdolny.

- Mój brat jest geniuszem. Cudowne, złote dziecko. W wieku trzech lat nauczył się czytać, do szkoły poszedł dwa lata wcześniej i przeskoczył kilka klas. Wszystko łapał w lot. Zdobywał wszelkie pochwały i nagrody. W porównaniu do takiego syna ktoś przeciętny jest miernotą, więc ja zawsze byłem traktowany jako słaby.

- Ciężko w to uwierzyć.

- Że zawsze byłem rozczarowaniem mojego ojca? Przypominał mi to każdego dnia.

- Ile miałeś lat, kiedy ich straciłeś?

- Dziesięć.

- Ja miałam osiem, kiedy zmarła moja mama. Była najwspanialszą osobą jaką znałam. Anioł wśród ludzi. Z tego jak opowiadałeś twoja mama też była dobrym człowiekiem.

Otworzenie się przed nią spowodowało, że i ona podzieliła się z nim swoją historią.

- To prawda, była wspaniałym człowiekiem.

- A ja jestem rozczarowaniem mojego ojca i pewnie już zawsze będę. Mimo tego jestem mu wdzięczna za to, że dał mi życie.

 Nie musiał nic odpowiadać, oboje rozumieli się bez słów. Hinata wytrzymała jego spojrzenie, po czym podeszła do notatek.

- Zaczynamy?

Kiwnął jej głową. Usiedli i ponownie wrócili do punktu na jakim skończyli w kawiarni, przed pojawieniem się znajomych z roku. W którymś momencie odezwała się Hinata, nie patrząc na Uchihę.

- Mój żołądek źle reaguje na papryczkę chilli. - Nie słysząc żadnej odpowiedzi, dziewczyna podniosła głowę i spojrzała w czarne oczy. Tym razem jej mina nie wyrażała żadnej negatywnej emocji, a policzki przyozdobił lekki rumieniec. - Jeśli chcesz zrobić kiedyś kawę dla mnie, to poproszę coś bez papryczki.

- Co lubisz najbardziej? - Zapytał licząc, że może uda mu się przygotować coś tylko dla niej.

- Pomarańcze, ale nie wiem czy daje się do kawy.

Pokiwał jej głową. Znał przepis na kawę z pomarańczą i gorzką czekoladą. Nie robił jej jednak od czasu gdy był dzieckiem. Czy był gotowy zrobić wyjątek i zmierzyć się z przeszłością na tyle, aby podzielić się z Hinatą tą częścią siebie, która była dla niego najbardziej wrażliwa?

 

2 komentarze: