niedziela, 8 marca 2026

Kawiarnia Zacisze - Rozdział 1


Odłożył telefon niechętnie. Musiał skupić się na nauce, aby jak zwykle wypaść najlepiej w grupie. Pożegnał się więc z Stokrotką i zajrzał do książki. Od dłuższego czasu zastanawiał się kim ona jest i jak często mija ją na korytarzu. Może nawet zdarza się, że siedzą blisko siebie. Poznali się kilka miesięcy temu na grupie swojego roku. Zapisał się tylko dlatego, aby dostawać wiadomości jak reszta jego kolegów i koleżanek. Stworzył celowo do tego nowe konto. Nie chciał, aby zafiksowane na jego punkcie dziewczęta nękały go wiadomościami. Początkowo był obojętny na to co działo się na grupie. Praktycznie się nie odezwał. Któregoś dnia się spił i napisał wiadomość. Pojechał dość ostro na jednego z prowadzących, a potem zeszło na różne inne temat. W końcu pojechał sam po sobie. Precyzyjnie to pojechał po Sasuke, a to było jak polać kwasem po ranie. Dziewczęta z roku zaczęły po nim jechać, a on prowokował je jeszcze bardziej, śmiejąc się w głos. Tylko Stokrotka stanęła w obronie jego zdania, twierdząc, że w gruncie rzeczy Sasuke Uchiha nie jest kimś nadzwyczajnym, a jej zdaniem to egoista. Nic dziwnego, że go zaintrygowała. Rozmawiali ze sobą co jakiś czas na grupie, aż któregoś dnia odezwała się do niego na priva, pytając czy robi to specjalnie. Pamiętał co jej wtedy odpisał. "Może" No i tak się zaczęło. Rozmawiali codziennie. Początkowo tematy urywały się szybko, z czasem nie kończyły się wcale. Wiedział czego ona słucha, jaką książkę aktualnie słucha, nawet zaczęli "wspólnie" oglądać seriale. Zgrywali się o której włączają film, a w trakcie komentowali akcję. Nie miał pojęcia, że mógłby kiedykolwiek stworzyć z kimś taką wirtualną relację. Nawet idąc na zakupy wysłał jej zdjęcie jakiejś zabawnej koszulki pytając czy powinien ją sobie kupić. Odrzekła, że jak najbardziej. Kilka dni później na uczelni pojawił się Naruto w tej właśnie koszulce. Tego dnia rozglądał się czy któraś z dziewcząt przygląda się Uzumakiemu bardziej. Poczuł nawet niepokój, że Stokrotka pomyśli i to Naruto jest osobą z którą tak dobrze się dogaduje i może coś między nimi zajdzie. Czas było skończyć z zastanawianiem się kim jest Stokrotka. Wyjął telefon i napisał wiadomość zanim zmieniłby zdanie.

Susano: Spotkajmy się

Serce przyspieszyło, a jego ciało zalało gorąco.

Stokrotka: Byłoby miło, ale tak jest chyba lepiej.

Susano: Piątek o 17:00 w kawiarni "Zacisze". Zarezerwuję stolik na hasło "Stokrotka".

Stokrotka: A jeśli na żywo okaże się, że jestem nudna i nieciekawa?

Susano: Jesteś ciekawą osobą, inaczej bym z tobą nie gadał. Kto wie, może ja okażę się super przystojniakiem, obiektem westchnień wielu kobiet, którego każda skrycie pragnie i który jest najmądrzejszy na roku.

Stokrotka: O nie, to brzmi jak definicja Sasuke, a tego mogłabym nie udźwignąć.

Susano: To by było aż tak straszne?

Żałował, że tak podszedł do tematu. Przyznanie się do tego kim tak naprawdę był zdawało się trudniejsze niż myślał.

Stokrotka: Ja i Sasuke to dwa różne światy. Gdybyś był jak on, to nie chciałbyś ze mną nawet rozmawiać. Cieszę się, że go nie przypominasz.

Susano: To do zobaczenia...

- Kuźwa! - Wysyczał przez zęby. Zmierzwił swoje włosy zastanawiając się jak teraz wybrnąć z sytuacji.

Jasne, nie przypominał Sasuke Uchihy ani trochę, pomijając fakt, że Susano to w rzeczywistości Sasuke Uchiha.

 

Był zły na siebie i rozdrażniony. Dlaczego zamiast naśmiewać się samemu z siebie, nie prowadził rozmowy w sposób, aby Stokrotka nie traktowała Sasuke jak kogoś, z kim nie warto mieć nic wspólnego? Czy łudził się w gruncie rzeczy, że również i ona skrycie do niego wzdycha? Z tego wszystkiego wpadł na kogoś po drodze. Osoba, którą potrącił zapiszczała, co jeszcze bardziej go rozdrażniło. Kolejna napalona psychofanka, piszcząca z zachwytu, że on ją dotknął. Nawet się nie odwrócił, tylko poszedł dalej. Musiał jakoś ochłonąć i wymyślić, co zrobić, by przekonać do siebie dziewczynę z grupy ich roku.

Do kawiarni dotarł przed czasem. Pracował tam jego kolega. Usiadł przy barze w miejscu, gdzie dobrze było widać stolik przez niego zarezerwowany. Czekał zaledwie dziesięć minut, kiedy do baru podeszła dziewczyna. Nie zwróciłby na nią uwagi, gdyby nie spojrzała na niego kątem oka, z czymś na kształt obawy, niechęci, a może strachu. Nieśmiało zwróciła się do Jugo, twierdząc, że ma rezerwację. Gdy padło słowo "stokrotka", Sasuke cały się spiął. Jugo spojrzał przez chwilę na Sasuke, a później ładnie się uśmiechnął i poprowadził dziewczynę do stolika. Pomógł jej usiąść na miejscu, gdzie Uchiha chciał aby usiadła, po czym podał jej menu. Gdy wrócił dyskretnie zagadał do kumpla.

- Z nią się umówiłeś? Jakaś taka nie w twoim typie.

- Wiesz w ogóle jaki jest mój typ? - Zapytał Sasuke z przekąsem, chociaż mógłby śmiało przyznać mu rację.

- Ona po prostu nie przypomina dziewczyn, z którymi wcześniej się widywałeś. Jest taka... No nie wiem. Inna.

- Jugo, zajmij się swoją robotą.

- Idziesz do niej?

- Za chwilę.

Nowi klienci odciągnęli kolegę od Uchihy. Brunet miał chwilę na zastanowienie się jak zagadać do dziewczyny, którą znał pod pseudonimem Stokrotka. Nie przyjrzał się jej jeszcze zbyt dobrze, ale nie zmieniało to faktu, że nawet jej nie kojarzył. Nie chciało mu się wierzyć, że razem są na roku. Wyjął telefon, myśląc, czy czasem jakoś jej do tego nie przygotować. Dostrzegając wiadomość od niej, poczuł jak jego puls jeszcze bardziej przyspiesza. Kliknął i zamarł.

Stokrotka: Błagam, powiedz, że będziesz tu za chwilę. W tej kawiarni jest też Sasuke, a ja dziś jak nigdy nie mam ochoty go oglądać.

Susano: Czemu akurat dziś?

Serce waliło mu jak oszalałe. Aż tak go nie znosiła? Czym sobie na to zasłużył? Przecież praktycznie się nie znali.

Stokrotka: Wpadł dziś na mnie na korytarzu. Przez niego zalałam rękę prawie wrzącą kawą, a on po prostu poszedł dalej.

I wtedy spojrzał na nią ponownie, dostrzegając bandaż na ręce. Nie było słów, którymi mógłby uratować tą sytuację. Mimo tego mógł spróbować. Chciał jakoś to załagodzić.

Sasuno: A może nie zauważył? Wiesz, zamyślił się i nawet nie wiedział, że się zderzyliście.

Stokrotka: Czy Ty go bronisz?

Sasuno: Może...

Stokrotka: Zmieńmy temat. Nie chcę o nim rozmawiać. Kiedy będziesz?

Wewnątrz jego roznosił się krzyk: "Tu jestem! Spójrz na mnie, Stokrotko!"

- To jak? Idziesz do niej, czy może ją spławić? - Jugo wyrwał go z zamyślenia. Wzruszył ramionami, dając do zrozumienia, że jeszcze się zastanawia.

Do kawiarni wmaszerowała Sakura, podchodząc od razu do Uchihy.

- O, Sasuke! Co za niespodzianka. - Obaj chłopcy wiedzieli, że to kłamstwo. Obecność Sasuke w tej kawiarni była czymś normalnym, dalekim od niespodzianek. - Kawusia? Ja poproszę kawę z malinami. Nikt nie robi tak pysznej jak ty Jugo.

- Już się robi.

Sakura dostrzegła, jak Sasuke spogląda w stronę dziewczyny, z którą się umówił, zastanawiając się jak teraz postąpić.

- O! Jest nasze rocznikowe dziwactwo. - Skomentowała dostrzegając dziewczynę. - Powinna siedzieć w domu, zamiast po knajpach się włóczyć.

- Kogo masz na myśli? Zapytał Sasuke, nieco z obawy, a trochę z chęci zdobycia informacji.

- Tą dziewczynę przy oknie. Jest z naszego rocznika. Kojarzysz ją? - Zaprzeczył ruchem głowy, zgodnie z prawdą. - Nic dziwnego. To taka cicha myszka, ale jak dziś zaczęła piszczeć, jak się poparzyła. Niemal, że niezdara, to jeszcze trochę głupia. Zamiast od razu biec do łazienki pod zimną wodę, chciała sprzątać plamę po kawie. Wyskoczyły jej obrzydliwe bąble. Fuj, aż nie mogłam na to patrzeć. Pewnie będzie miała ślady do końca życia.

- Sama to sobie zrobiła? - Zapytał nieco zbity z tropu. Stokrotka sugerowała, że to on jej to zrobił, a wersja Sakury nieco się różniła.

- Podobno ktoś na nią wpadł, ale nikt jej w to nie uwierzył. Daj spokój. To dziwaczka. Z nikim się nie trzyma, rzadko się odzywa, na imprezy nie chodzi.

 

Włączył telefon dopiero po północy. Wyłączył go jeszcze w kawiarni, nie mając pomysłu co powinien zrobić, w akompaniamencie bełkotu Sakury. Za nic w świecie nie powtórzyłby chociażby zdania, wypowiedzianego przez nią, po tym, gdy przestała mówić o grupowym dziwadle. Nie dowiedział się nawet jak ma na imię dziewczyna, z którą dziś się umówił. Zastanawiał się nad wszystkim o czym rozmawiał z Stokrotką wcześniej. Sama sugerowała, że ona i Sasuke, to dwa różne światy. Nie wierzył w to. Dla niego była niesamowicie interesująca, a gdy o niej myślał, wyobrażał sobie piękną kobietę, pewną siebie i swoich racji, nieustępliwą, ale świadomą, że może się mylić. Do kawiarni weszła istota skrajnie różna. Nie podszedł do niej, a to stawiało go w jeszcze gorszej sytuacji. Odblokował telefon i spojrzał na ilość nieodebranych wiadomości. Prawie dwadzieścia, ale od osoby, która go interesowała, zaledwie trzy.

Stokrotka: Wszystko w porządku? Twierdziłeś, że nie masz w zwyczaju się spóźniać.

Stokrotka: Susano, trochę zaczynam się martwić. Daj chociaż znak, że nic Ci nie jest i nie miałeś czasem jakiegoś wypadku po drodze.

Stokrotka: Wiem, że już nie przyjdziesz. Podejrzewam, że tu byłeś. Wszystko rozumiem. Nie mam Ci tego za złe. To i tak by się tak skończyło. Żegnaj Susano.

"To i tak by się tak skończyło"

Patrząc na te słowa poczuł jak coś mu się w żołądku przekręciło. To prawie tak jakby z nim zerwała, a przecież z nim nigdy żadna dziewczyna nie zerwała. To on ją odtrącił, nie podchodząc do stolika, on pierwszy pokazał, że nie jest zainteresowany. Nie może być tak, że jej słowa coś skończyły, skoro nic takiego między nimi nie było. Chciał jej odpisać, ale na grupie nie było już Stokrotki. Usunęła swoje konto.

 

* * * * *

 

Przez kolejny tydzień nie widział dziewczyny z kawiarni. Miał więc czas, aby ochłonąć. Zaczynał również odczuwać jej brak. Przyzwyczaił się do ich wspólnych dyskusji, wymiany opinii.

Próbował nawet zagadać do kogoś innego, ale skoro nie przedstawiał się wprost jako Sasuke, nie było zainteresowania jego osobą, a on nie wykazywał się zbyt dużą wylewnością, ani sympatią, odstraszając innych od siebie na początku. Ze Stokrotką rozpoczął znajomość od krytyki samego siebie i to poskutkowało. Żadna z innych dziewcząt do których zagadał, nie złapała się na ten numer. Każda ślepo wychwalała Uchihę, budząc w nim odruch wymiotny. Kobiety miały o nim dziwne zdanie, jakby były zaślepione, a każde jego zachowanie odbierały nieadekwatnie do jego prawdziwych pobudek. Kochały go za wygląd, nie widząc w nim nic z tego jaki był. Najczęstszym pytaniem jakie mu zadawały, było: "Wolisz blondynki czy brunetki?"

Kiedy w końcu Stokrotka pojawiła się na uczelni mimowolnie się uśmiechnął. Chciał ją poznać i szybko wpadł mu do głowy pewien plan. Na okienku udał się do ksero, po czym z teczką załadowaną świeżymi kserówkami podszedł do samotnie siedzącej dziewczyny w kącie stołówki. Stolik był dwuosobowy i trochę obskurny. Mało kto tu siadał, za to był doskonałym miejscem na ciszę i samotność. Nie zwracał uwagi na zainteresowanie płci przeciwnej, kiedy siadał na wolnym miejscu. Teczkę położył na stoliczku, podsuwając ją w stronę dziewczyny. Jej oczy otworzyły się szeroko patrząc na niego, a usta zamarły w lekkim uchyleniu. Delikatnie, uniosły mu się kąciki ust. Z trudem hamował rozbawienie jej reakcją. Z zaskoczenia długopis wypadł jej z ręki, poturlał się, po czym spadł ze stolika. Zmieszana podniosła długopis, spojrzała na swoje rzeczy i zaczęła nerwowo je zbierać, zamierzając się prawdopodobnie przesiąść, ale on popchnął jeszcze bardziej teczkę w jej stronę i się odezwał.

- Nie sprawdzisz co to jest? - Ponownie wbiła w niego wzrok, nie odzywając się. - To dla ciebie.

Dał jej chwilę. Dziewczyna ostrożnie i z lekkim powątpiewaniem przysunęła teczkę, otwierając ją. Ze środka wyjęła świeżo skserowane notatki z ostatniego tygodnia. Ponownie spojrzała na niego zaskoczona. Zamiast cieszyć się, wychwalać go pod niebiosa i łasić się jakby to zrobiła każda inna dziewczyna, ona zamknęła teczkę podsuwając w jego stronę.

- Zapewne z kimś mnie pomyliłeś.

Odpowiedziała mu, a on poczuł satysfakcję. "Nie będzie łatwo" kołatało mu się w głowie. Nie lubił łatwych rozwiązań. Pociągały go wyzwania, to też od razu zapałał chęcią stopienia lodu jakim odgrodziła się od niego.

- Jak widzę, jesteś jedyną dziewczyną z bandażem na ręce. Wzrok mam dobry i poza tobą, nie ma żadnej innej na naszym roku.

- Co ma mój bandaż do rzeczy?

- Niejaki Susano odezwał się do mnie, opisując moje jak to stwierdził: "prostackie zachowanie i chamstwo", kiedy wpadłem na ciebie zalewając cię kawą. - Widział jej kolejne zaskoczenie, ciągnął jednak dalej. - To też chociaż tak mogę ci to wynagrodzić.

- Nie musisz tego robić.

- Może i nie muszę. Uczono mnie jednak co to dobre wychowanie i sporo z tego przyswoiłem. Byłem tego dnia bardzo zamyślony i źle zinterpretowałem twój pisk, dlatego nawet nie spojrzałem co się stało.

- Nie piszczałam.

- Oj piszczałaś, a że brzmiało to jak pisk rozhisteryzowanej dziewicy, wolałem się zmyć. - Nie powinien tego mówić, nie mógł się jednak powstrzymać, aby się z nią nie podroczyć.

Zaczęła zbierać swoje rzeczy, po czym, wstała, nie zamierzając brać notatek, które jej przyniósł.

- Zapomniałaś czegoś. - Głową wskazał na teczkę.

- Nie potrzebuję jej.

- Może i nie, ale ja tak łatwo nie odpuszczam. Jeśli jej nie weźmiesz, dam ci ją przy całej grupie i będę to robił aż do skutku. - Podniósł się, biorąc teczkę do ręki i stając przed nią, wyciągnął w jej stronę granatowy pakunek. - Nie pożałujesz, robię naprawdę dobre notatki.

- Dziękuję. - Wzięła w końcu teczkę, składając kapitulację. Nie wyglądało jednak, aby miała go z dnia na dzień polubić.

- Ależ proszę. - Odpowiedział jej, skandując w duchu swój sukces.

Wieczorem zastanawiał się, czy już wyjęła wszystkie kserówki z teczki i czy znalazła na spodzie dużego, cukrowego lizaka w kształcie kwiatka i karteczką, na której na szybko napisał: "Przepraszam", podpisując się pod spodem jedynie swoim imieniem. Zaglądał też co chwilę na grupę, licząc w duchu, że ponownie dołączy do niej dziewczyna podająca się za Stokrotkę. Celowo wspomniał o Susano, licząc, że może znowu będą ze sobą pisać. Brakowało mu ich wspólnych rozmów. Zamykając powieki, przed oczami miał jej jasne oczy. To były najładniejsze oczy jakie kiedykolwiek widział i mógłby w nie patrzeć codziennie.

 

Kolejnego dnia mieli masę zajęć. Sasuke chociaż starał się to robić dyskretnie, rozglądał się za Stokrotką. Chciał ją chwilę poobserwować. Może dziś nie spojrzałaby na niego jak na niechcianego pryszcza. Kiedy szukał wzrokiem interesującej go osoby, zapatrzył się zbyt długo w miejsce, gdzie zdawało mu się, że ją dostrzegł, a to doprowadziło do niefortunnego zdarzenia. Wpadła na niego jakaś dziewczyna, która najpierw zaczęła piszczeć jak to jej przykro, później wygładzać jego koszulkę, tłumacząc, że chyba ją pogniotła, a następnie wdzięczyć się, obmacując jego ramiona, z zachwytem komentując jego muskularność. Jego cierpliwość wisiała na włosku i chociaż starał się ją w kulturalny sposób od siebie odseparować, ona uparcie pchała się w jego ramiona. Tyle razy to przerabiał, a mimo tego kiepsko radził sobie w takich sytuacjach. W końcu nie wytrzymał, złapał dziewczynę za ramiona, odsuwając od siebie.

- Zejdź mi z oczu. - Wysyczał przez zęby, nie mogąc dłużej znieść jej ataku. W oczach miał chęć mordu, co zdecydowanie zadziałało i dziewczyna sama się od niego odsunęła, nie próbując więcej go uwieść.

On jednak był już potwornie zdenerwowany. Postanowił wyjść na dwór, by zaczerpnąć powietrza. Tak zdesperowanej laski już od dłuższego czasu nie widział, źle mu się to jednak kojarzyło. Idąc, kątem oka dostrzegł Stokrotkę, zapatrzoną w niego ze swoimi wielkimi, jasnymi oczami. Zaklął pod nosem. Nie chciał, aby widziała go w takim stanie. Nie wtedy, kiedy zionął ogniem, a ludzie ze strachu schodzili mu z drogi. Widząc go takiego, pewnie miała jeszcze gorsze zdanie na jego temat, niż wcześniej, a tego przecież nie chciał.

 

Po wtorkowej akcji Sasuke czuł złość na samego siebie. Niepotrzebnie dał się sprowokować. Jego pomysł ze wspomnieniem o Susano też niczego nie zmienił. Na grupie nie pojawiła się Stokrotka, a on czuł wielką potrzebę i chęć rozmowy z nią. Pozostało mu czekać, bądź coś zrobić. Na wykładzie prowadząca zajęcia pani profesor kazała im się dobrać w pary i podejść po projekty. Kilkoro uczniów zapytało, czy mogą być razem w parze, ale on miał ich wszystkich gdzieś. Nie miał ochoty za nikogo odwalać roboty, ani użerać się z kimkolwiek, tym bardziej z jakąś ciągle wierzącą w swoje możliwości adoratorką. Czekał, aż wszyscy odbiorą swoje tematy, licząc, że dla niego zabraknie pary. Kiedy grupa osób wyraźnie się zmniejszyła, a większość osób już wyszła, dostrzegł Stokrotkę niepewnie stojącą na uboczu. Nie wyglądało na to, że ona ma z kim zrobić ten projekt. Podjął więc szybką decyzję, wyczekując momentu. Kiedy podszedł, dziewczyna podawała swoje nazwisko. Powiedziała je zbyt cicho, aby mógł dosłyszeć.

- Druga osoba? - Zapytała prowadząca.

- Sasuke Uchiha. - Odpowiedział pewnie, a pani profesor dopisała jego nazwisko do tematu ich projektu, po czym wystawiła papier w ich stronę. - Dziękuję. - Odparł uprzejmie Sasuke, zabierając kartkę z danymi.

Brunet spojrzał na pierwsze nazwisko wpisane nad jego nazwiskiem i schował wytyczne do projektu do swojej torby, po czym uśmiechnął się do zaskoczonej dziewczyny i poszedł w kierunku kolejnej sali, gdzie miały się odbyć jego kolejne zajęcia. Czuł wielką satysfakcję ze swojego pomysłu. Teraz bez względu na to czy chciała, czy też nie, musiała się z nim kontaktować.

- Zaczekaj. - Zawołała za nim, a on z wielką satysfakcją przybrał wyraz znudzonego, po czym odwrócił się do niej, nie dając po sobie poznać co naprawdę czuł w tej chwili. - To nie jest śmieszne.

- Czy wygląda jakbym się śmiał?

- Po co to zrobiłeś?

- Ale że niby co?

- To mój projekt, oddaj kartkę.

- Mam do niego pięćdziesiąt procent praw.

- Zrobię go sama.

- Nie zawierzę mojej oceny osobie, której nie znam.

- To mogłeś zapisać się do kogoś, kogo znasz.

- Wszyscy byli już zajęci.

- Oddaj mi temat projektu, albo daj chociaż zrobić zdjęcie danych. Ja go zrobię, a ty sprawdzisz.

- Spotkajmy się jutro o dziesiątej w kawiarni "Zacisze", to ustalimy kto zajmie się czym.

Wyraźnie to ją zaskoczyło, ale też było widać, że ta opcja jej się nie podoba.

- Czemu akurat tam? - Zapytała, a on dopiero teraz zrozumiał, że to całkiem dziwny zbieg okoliczności i że może ona właśnie domyśla się prawdy.

- A czemu nie? Mają tam najlepszą kawę.

 

* * * * *

Nie chciałam zaczynać nowego opowiadania, ale ono samo się pchało do głowy, a ja naprawdę chciałam dziś coś wstawić. Także mamy coś nowego, co będzie czymś niedługim. Jak nie będę miała czasu na LL, to wstawię drugi rozdział, kawiarni, bo to już mam :)

 


2 komentarze:

  1. Nowa historia ;) powiem szczerze, że mam swojego faworyta wśród już zaczętych opowiadań, ale zawsze fajnie coś nowego przeczytać. Na razie ciężko coś więcej tu powiedzieć. Sasuke jak to Sasuke zawsze pewny siebie, oraz cicha i nieśmiała Hinata (chyba nie mogę się mylić co do głównej bohaterki, nie?:))
    Czuję się rozpieszczona rozdziałami, dziękuję:)
    Annyi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie rozdział drugi do tego opowiadania mam i mogłabym się podzielić. Fakt faktem w tym niewiele się dzieje. To taki przyjemny wstęp, zarys dający wiele różnych pomysłów. W drugim rozdziale odpowiedź na to jacy są główni bohaterowie i czego się spodziewać już się klaruje. Jak do 1 kwietnia nie uda mi się napisać LL, to pewnie nowe opowiadanie dostanie ciąg dalszy.
      Dzięki że dalej tu zaglądasz :)
      PS. To na co czekasz najbardziej?

      Usuń