Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naruto OC. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naruto OC. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lipca 2026


Annzwill zaprasza do świata stworzonego w jej małej główce. Czy podejmiesz wyzwanie i dasz się wciągnąć w świat jej wyobraźni?


Co ty na to?

* * * * *



UWAGA!!!
 
Za cicho tu ostatnio. To chyba oznacza, że to najlepszy czas na kolejny rozdział Zacisza. 
Kiedy Wy będziecie dumać nad tym co się dzieje u Sasuke, ja spiszę pomysły na najnowsze perypetie najlepszego z bystrzaków ;)


* * * * *


"Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona."


Albert Einstein


* * * * *






Labirynt Luster

Rozdział 1
Rozdział 2
...
...



Zbiór krótkich opowiadań

Przemyślenia z blond czupryny

***

poniedziałek, 1 sierpnia 2022

Dzień w Raju - Rozdział 6

 

- Spływaj stąd, zanim spotka cię coś bardzo nieprzyjemnego.
Pomimo kaptura Sasuke rozpoznał twarz mężczyzny który mu groził, piorunującego go nienawistnym spojrzeniem. Sam nie był mu dłużny, hamując jednocześnie parsknięcie. Owszem chłopak był bogaty i wpływowy, ale Uchiha też miał kilka asów w rękawie. Na klatce rozbrzmiał dźwięk otwieranego zamka i po chwili ktoś zajrzał przez szparę.
- Dzwonię na policję. To porządna okolica, a takie zachowanie jest niedopuszczalne.
- Nie musi się pani fatygować. - Wolną dłonią Sasuke sięgnął do kieszeni i wyjął swoją odznakę. - Ja jestem z policji i zaraz będzie tu spokój.
Kobieta przymknęła drzwi, aby odsunąć zasuwkę, po czym wyjrzała, by przyjrzeć się z daleka pokazywanej odznace.
- Niech ich pan wszystkich pozamyka. Robią tu burdy od tygodni. Ten tu przychodzi i się awanturuje. Normalny człowiek wie jak się zachować, aby nie przeszkadzać sąsiadom, a oni tu swoje brudy wyciągają. Normalnie bydło, a tacy porządni się wydawało, a to same diabły i awanturnicy.
- Lepiej swoich kotków pilnuj, zamiast na sąsiadów narzekać. Podobno w ostatnim czasie giną zwierzęta, a zapewne nie chciałabyś aby i twoim pupilkom coś się przydarzyło. - Mężczyzna puścił już miotłę, a jego wredny uśmieszek podziałał na awanturującą się kobietę. Pośpiesznie schowała się do mieszkania, mocno tuląc pulchnego kota i pośpiesznie ryglując drzwi.
Sasuke skupił się na Menmie. Między nimi ponownie nastąpiła nieprzyjemna wymiana spojrzeń.
- Policjant tutaj? Ona cię wezwała? Co ty mi możesz niby zrobić?
- No dalej, daj mi powód, a znajdę wystarczająco dużo paragrafów, aby zamknąć cię w areszcie na czterdzieści osiem godzin.
- Wyleciałbyś za to na zbity pysk, a potem płaszcząc się, przyszedłbyś błagać, abym pozwolił ci dalej ganiać jak pies po parku.
- No dalej, spróbuj, a wtedy przekonamy się kto z nas ma większe plecy. - Sasuke stał pewnie i widać było, że nie żartuje, a jego słowa to nie blef.
- Człowieku, czy ty wiesz kim ja jestem? - Po klatce schodowej rozszedł się śmiech. - Gdybyś wiedział już byś przede mną klękał błagając o wybaczenie.
- Menma Ushi. - Rzekł spokojnie i pewnie Sasuke, co momentalnie zbiło z tropu jego rozmówcę. - A teraz posłuchaj damski bokserze. Nazywam się Sasuke Uchiha i mam gdzieś to jak bardzo dziany jest twój stary. Nie uklęknę przed tobą, bo Uchiha nie klękają przed nikim, a takich śmieci jak ty zjadają na śniadanie. - Swój wzrok skierował w stronę kobiet. - Chcą panie wnieść oskarżenie o napaść?
Starsza kobieta zaczęła kiwać potwierdzająco głową i już chciała wypowiedzieć na głos swoje zdanie, ale Hinata uprzedziła ją głośno zaprzeczając.
- O jej. Chyba nic nie zdziałasz. - Zakpił Menma. - Ja wrócę teraz do domu, a z moją narzeczoną rozprawię się później. Pa złotko. Śnij o nas tak samo intensywnie jak ja o tobie. Jak ci już fochy przejdą, zerżnę cię tak jak to lubisz.
Wypowiedź Menmy nie spodobała się policjantowi. Nie mógł jednak bez zeznań kobiet nic zrobić. Śledził jedynie wzrokiem to jak Ushi się oddala w stronę klatki schodowej. Mężczyzna pogwizdywał, zeskakując po stopniach w dobrym humorze. Sasuke wiedział, że to tylko pozory. Chciał go w ten sposób jeszcze bardziej zirytować.
- Jak mamy panu dziękować? Gdyby nie pan, to ten nic nie wart hultaj pobiłby nas.
- Czemu nie wniesiecie oskarżenia? - Sasuke zapytał patrząc na Hinatę, a ona spuściła wzrok nie mogąc patrzeć mu w oczy.
- Niech pan wejdzie, chociaż herbaty się pan napije, a mam też kawałek ciasta. Choć tak podziękuję, za pana dobroć. Hinatka poprowadź pana do salonu. - Kobieta zamilkła widząc, że Hyuga zachowuje się dziwnie, a mężczyzna wydaje się nie słyszeć, tylko obserwować skrupulatnie jej reakcje. Wtedy coś do niej doszło. Oni się znali? Można było odnieść takie wrażenie po ich zachowaniu. - Hinata, zaprosisz pana? - pochwyciła ją za ramię, ciągnąc ją odrobinę.
- Ja... - Dziewczyna urwała, nie wiedząc co miałaby teraz powiedzieć. Jakim cudem on się tu pojawił i jeszcze wiedział kim jest Menma, chociaż oboje się nie znali.
- Pani wybaczy, może innym razem. Chciałbym porozmawiać z Hinatą sam na sam.
Starsza pani jeszcze uważniej przyglądała się dwójce młodych ludzi.
- No ale czy ona też tego chce? Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia, nie wiem czy mogę panu pozwolić na spotkanie sam na sam.
- Babciu, nie. Ja porozmawiam z Sasuke, a później do ciebie przyjdę.
Kobieta nie była pewna, czy powinna się na to zgodzić, ale widząc dziewczynę, która drżącymi dłońmi próbuje otworzyć drzwi do swojego mieszkania i łagodną twarz bruneta, odpuściła. W końcu on jest policjantem, który dopiero co uratował ich przed bucowatym chłystkiem. Westchnęła tylko i wchodząc do swojego mieszkania, zaczęła nasłuchiwać, czy aby wszystko jest w porządku.
Hinata nie podnosiła wzroku. Wpuściła Sasuke, po czym poszła w stronę kuchni. Jej mieszkanie było schludne jak na córkę zamożnego biznesmena i narzeczoną bogacza. Nigdzie nie dostrzegł oznak przepychu. Było czysto, a na meblach nie dostrzegał żadnych zdjęć rodzinnych, ani przedmiotów sugerujących, że dziewczyna jest bardzo zżyta ze swoją rodziną. Sam siebie skarcił, że już włącza mu się tryb obserwacji, jaki wypracował sobie w pracy. Nie przyszedł przecież tworzyć jej profilu.
- Co cię sprowadza? - Zapytała, dalej unikając jego wzroku. - No i jak mnie znalazłeś? - Pomimo, że ją uratował przed niechcianym gościem, nie odniósł wrażenia, aby cieszyła się na jego obecność.
- Właściwie na oba te pytania jest jedna i ta sama odpowiedź. - Sięgnął do kieszeni, wyciągając pierścionek. Nie myślał, że od razu o to zapyta. Nie wiedział czego się spodziewać, ale to co było mu dane zobaczyć, przerosło jego oczekiwania.
- Jak? Skąd go masz?
- Zostawiłaś u mnie, sama wiesz kiedy.
Hinata podeszła z uśmiechem do bruneta i z wyraźnym zadowoleniem wzięła pierścionek. To go nie ucieszyło. Była interesowna? Może chciała go mimo wszystko zachować, to w końcu biżuteria jaką można się chwalić na prawo i lewo. Ona jednak podeszła do szafki i wyjęła pudełeczko. Umieściła w nim pierścionek, po czym poszła na balkon. Rozejrzała się i krzyknęła.
- Menma! Menma! - Stał oparty o auto, gapiąc się w telefon. Gdy ją dostrzegł, schował telefon do kieszeni. - Oficjalnie i definitywnie zrywam zaręczyny. - Po czym się zamachnęła i rzuciła w jego stronę pudełeczko.
- Pojebało cię, suko?! Nie mogłaś mi go oddać jak należy? Jeszcze będziesz błagać, abym ci go dał. Na drugi raz dostaniesz największy szajs, jaki będzie na straganie, gdzie te wszystkie lumpy kupują. - Mężczyzna zamilkł, kiedy Uchiha stanął koło kobiety. Po czym jego złość jeszcze bardziej dała o sobie znać. - Tknij ją, a zajebie was oboje. To moja dziwka, a ty psie wracaj do budy.
Hinata spojrzała zaskoczona na Sasuke. On objął ją ramieniem i pociągnął do mieszkania, lekceważąc słowne zaczepki narwańca. Weszli, stanęli w milczeniu, patrząc się na siebie. Dziewczyna ponownie odwróciła wzrok.

- Nie powinieneś był wchodzić na balkon. To go jeszcze bardziej rozzłościło.

- Skoro się go boisz, czemu nie zgłosisz dzisiejszej napaści? Mogłabyś wystąpić do sądu o zakaz zbliżania.

- Nie chcę tego robić. Teraz jest zły, ale w końcu mu przejdzie i da mi spokój.

- Boisz się go?

- To nie tak. Po prostu nie chcę tego tak zakończyć.

- Wolisz aby cię obrażał i nachodził?

- Nie oczekuję, że zrozumiesz moje zachowanie.

Jej zachowanie było ciężko zrozumieć. Do tej pory nie wiedział czemu uciekła z jego mieszkania. Czy ta dwójka była jeszcze wtedy parą, czy dopiero co się rozstali?

- Pomyślałaś co by było, gdybym nie pojawił się w porę?

- Menma taki nie jest. To złość przez niego przemawia.

- Mówisz jak ofiara przemocy domowej, która jeszcze nie rozumie, że nie powinna doszukiwać się winy w sobie i bronić tego, który ją krzywdzi. Facet który podnosi rękę na kobietę jest śmieciem i nigdy nie powinno się takich ludzi bronić.

- Osądzasz go, chociaż nic o nim nie wiesz. - Hinata dalej broniła swojego napastnika, co irytowało Sasuke. Znał takie przypadki i wiedział, że to może się na niej fatalnie odbić.

- Czemu cię nachodzi? - Wyglądało, że mu na to nie odpowie.

- Jak mnie znalazłeś? Pierścionek nie był podpisany.

- Kiedy znajduje się błyskotkę za kilkanaście tysięcy złotych, to lista możliwych opcji się zawęża.

- Kilkanaście tysięcy? - Sasuke kiwnął jej głową. - Chwalił się, że dał dwadzieścia pięć tysięcy.

- Ma to znaczenie ile dokładnie kosztował? - Uchiha bacznie obserwował dziewczynę, ważąc czy jest interesowna czy też nie.

- Zdziwiłbyś się dla jak wielu osób ma to znaczenie. - Westchnęła ciężko. - Kiedy nosisz na palcu tak drogi pierścionek ludzie ci gratulują, a za plecami obgadują. Dziękuję, że mi go przyniosłeś. Dzięki temu mogę zamknąć pewien rozdział tak jak należy. 

Patrząc na jej zatroskaną twarz czuł absurdalną chęć przygarnięcia jej do siebie i zamknięcia w żelaznym uścisku. Zapewnienia, że obroni ją przed światem, a w szczególności przed Menmą. Mógłby dać jej poczucie bezpieczeństwa, nie oczekując nic w zamian. Co się z nim działo? Czy gdyby ją teraz pocałował, kochaliby się na kanapie przykrytej puchowym, niebieskim kocem? 

- Sprowadza cię coś więcej?

Zapytała niepewnie, a on nie mógł odgadnąć do czego zmierza. Chciała się go pozbyć, czy zatrzymać? Co powinien powiedzieć? Przyszedł tu by oddać zgubę, a trochę z ciekawości. Kobiety,  które znał, zapewne rzuciłyby mu się na szyję, dziękując za jego fatygę. Hinata nie skakała z radości. Nawet się nie uśmiechnęła do niego. Była ofiarą nieudanego związku, który zakończyła z jakiegoś powodu, a jej niedoszły mąż nie akceptował rozstania. Dalej był jednak ciekawy czy tamtej nocy byli zaręczeni. O kim myślała, gdy ją całował.

- Nie. - Odparł po czasie, a ona z ulgą wypuściła powietrze. Uderzyło w niego ukłucie rozczarowania. Nie takiej reakcji się spodziewał.

- Dziękuję za wszystko. Nie będę cię dłużej zatrzymywać.

- Za wszystko? - Zapytał odruchowo, a ona spojrzała na niego nieśmiało.

- Za dzisiaj. - Sprostowała.

- Gdyby coś się działo - z kieszeni wyciągnął portfel i po chwili podał jej swoją wizytówkę - dzwoń do mnie bez względu na porę, nawet w nocy.

- Nie musisz tego robić.

- Wstąpiłem do policji by pomagać. Moim obowiązkiem jest chronić tych, którzy sami nie są w stanie się obronić. Znam takich ludzi jak Menma. On tak łatwo nie odpuści i może posunąć się dużo dalej niż podniesienie ręki na staruszkę.

- Wrzuciłeś go do jednego wora razem z innymi kryminalistami. Menma potrafi być bezczelny, ale nie jest damskim bokserem. - Jej ton brzmiał oskarżycielsko. 

- Z jakiegoś powodu zerwałaś zaręczyny.

- Nigdy nie podniósł na mnie ręki. Przez cały czas, jak byliśmy razem dobrze mnie traktował.

- Więc czemu go zostawiłaś? - Czy posunął się za daleko? Jej twarz była czerwona i nie wiedział czy to ze złości czy zawstydzenia. Oczy błąkały się po sąsiedniej ścianie. Pewna myśl uderzyła w niego. Co jeśli to przez ich wspólną noc? Czy on przyczynił się do rozstania pary jak z żurnala? - Przepraszam, nie powinienem zadawać tak osobistych pytań.

- Nie powinieneś.

Zaskoczyła go ponownie, zgadzając się z jego stwierdzeniem. Ogarnęła go złość i nie był pewien na co się tak naprawdę złości. 

- Jeśli to koniec przesłuchania, to...

- Pójdę już. Pamiętaj tylko, że moja propozycja jest dalej aktualna. Dzwoń nawet jeśli to fałszywy alarm.

- Zapamiętam.

Wyszedł nie wierząc w to, że się odezwie. Ta myśl czy też może przeczucie, które go dręczyło się potwierdziło. Hinata miała problemy, a on mógłby się założyć, że tu nie chodzi tylko o złamane serce. Facet, który chce odzyskać kobietę, nie nazywa ją ani suką, ani dziwką, a on wyraźnie słyszał te określenia z ust Menmy. Ushi nie godził się z faktem, że nie są już parą. Dalej nazywał Hinatę swoją narzeczoną, a to potęgowało niepokój Uchihy. Podejrzewał, że kiedy Hinata w końcu zdecyduje się do niego zwrócić o pomoc, będzie już za późno.

Nie mogąc znieść niepokoju mieszanego z rozczarowaniem i złością, zadzwonił do Naruto, aby spotkali się w barze Akatsuki za pół godziny. Sam ruszył do centrum, aby zjeść wcześniej jakiegoś kebaba, a potem udać się do lokalu. Zdecydowanie potrzebował alkoholu, by nie myśleć o niedawnym spotkaniu.


 * * * * *

Tak wiem, dawno mnie tu nie było, ale wczoraj usiadłam i naskrobałam coś nowego. Niech to będzie coś ode mnie dla was "na umilenie wakacji". Piszę w cudzysłowiu, bo słodzenia to tu nie było. No ale może jakoś mi to wybaczycie ;)


piątek, 24 grudnia 2021

Monsun - Rozdział 10


Matka często powtarzała mu: "Kuj żelazo, póki gorące". No to idąc za ciosem, odbył rozmowę z najmądrzejszą głową jaką znał i natchniony nowym planem działania, udał się do Ino. Była przewodniczącą ich klasy i miała dużo więcej wdzięku od niego, to też mogła być bardzo pomocna. Wiedział jak przekonać niemal każdą z dziewcząt do swojego planu. Wystarczyło zagwarantować, że pojawi się pewna osoba i to wszystko. Ino uruchomiła swoje kontakty i wspólnie z ulubioną uczennicą dyrektorki, całą trójką udali się do Tsunade. O dziwno to nie żadna z dziewcząt, a Uzumaki wywalczył najdzielniej. Miał nie tyle gadane, co odwagę nazywać sprawy po imieniu. Określił szkołę jako snobistyczną, zacofaną, zamkniętą na integrację i nastawioną wyłącznie na osiągnięcia, zapominając, że przecież oni są jeszcze młodzi i od czasu do czasu potrzeba im miejsca i okoliczności, aby się wyszaleć. No a gdzie można bezpieczniej się wyszaleć niż jeśli pod okiem zacnych pedagogów? Kiedy dyrektorka kazała im wyjść, on na zakończenie stanął twardo przed nią.

- Chce mi pani powiedzieć, że za młodu była pani posłuszną i grzeczną uczennicą? Zboczony Pustelnik mi mówił...

- Naruto! - Wrzasnęła Tsunadę. - Jeszcze słowo.

- Jak pani myśli, że ja się przestraszę, to jest pani w błędzie od samego początku. Będę tu przychodził na każdej przerwie i w kółko prosił o to samo, aż uzyskam zgodę.

- Po kilku próbach ci się znudzi.

- Naruto Uzumaki nigdy się nie poddaje. - Dyrektorka zmierzyła go swoim nieprzychylnym spojrzeniem, po czym kazała wyjść.

- Musiałeś ją tak zdenerwować? - Ino wyraźnie żałowała, że zgodziła się na pomysł kolegi. - Teraz będzie się mścić.

- Przejdzie jej. Poza tym ona już się prawie zgodziła.

- Więcej wam nie pomogę. Umywam ręce od tego pomysłu. - Rzekła ulubienica dyrektorki i odeszła.

- Super. Dzięki tobie straciłam najlepszego sojusznika. - Mruknęła blondynka, patrząc ze złością na chłopaka.

- Mówisz o tym dupolizie? Wlazłaby Tsunadę w dupę gdyby mogła. Nawet nie próbowała nam pomóc. Od początku mówiła, że ona nas uświadamiała, że w tej szkole nigdy nie było żadnej dyskoteki i raczej to się nie zmieni.

- To fakt, ale i tak byłoby gorzej gdyby z nami nie poszła.

- Szykuj kiecę, a ja wszystko załatwię. - Naruto pewny swojego przyszłego sukcesu, poszedł do klasy, nie czekając na koleżankę.

Wchodząc na zajęcia, ukłonił się jedynie przepraszająco w stronę nauczyciela, po czym spojrzał z zajadłym uśmiechem na Uchihę. Brunet zlekceważył jego zachowanie, jakby kompletnie go nie znał. Blondyn usiadł w swojej ławce i wyjął zeszyt. Delikatnie pociągnął Hinatę za włosy. Odwróciła się do niego.

- Coś przegapiłem? - Zapytał przyciszonym głosem.

Hinata podniosła książkę, pokazując mu stronę na której powinien otworzyć i zacząć czytać. On jedynie uśmiechnął się do niej, no bo książki nie posiadał. Nauczyciel uniósł głowę i spostrzegł rozweselonego ucznia.

- Uzumaki, może byś się już zajął lekcją.

- Z chęcią, ale książkę pogryzł mi pies, a jeszcze nie kupiłem nowej. To też jeśli nie problem, dosiadłbym się do kogoś, aby czytać wspólnie.

- Dobrze. Przesiądź się.

Chłopak wstał i chciał postawił krzesło koło stolika Sakury. Nauczyciel szybko go przywołał do porządku, aby nie łaził po klasie i podszedł do kogoś z pobliża. Takim też sposobem koło Hinaty zasiadł blondyn. Przysunął się do niej na tyle blisko, że ich ramiona się stykały. Jego koledzy z klasy spojrzeli na niego ze współczuciem. W końcu zamiast przy najładniejszej, musiał usiąść przy najbrzydszej dziewczynie z klasy. Nikt szczególnie nie przepadał za Hyugą. Ona była odludkiem, nie udzielała się nigdy, nie rozmawiała z nikim na przerwach, ani nawet nie próbowała zawrzeć jakiejkolwiek znajomości z kimkolwiek. Na dodatek była brzydka i ubierała się jakby była z innej epoki.

Naruto kompletnie nie przejmując się, że to nie jego książka, zaczął rysować w niej patyczaste ludziki. Wiedział, że jego sztuka, w porównaniu do zdolności właścicielki książki, to jak amator rolek kontra on sam, mimo tego nie przejmował się niczym. Nie bardzo chciało mu się czytać tekst, to też jedynie udawał, że to robi. W międzyczasie na tablicy nauczyciel zapisał pytania, na które mieli odpowiedzieć, po przeczytaniu tematu z książki. Hinata zabrała się za przepisywanie i odpowiadanie, starając się jakoś zająć swoje myśli. Było jej bardzo przyjemnie siedzieć koło Naruto. Ładnie pachniał, a miejsce, gdzie stykały się ich ramiona aż paliło jego żarem. Mimo tego się nie odsunęła. Przez kurs i to, że słabo jej poszło na pierwszym spotkaniu, chodziła zestresowana. Bała się, że coś zepsuje i straci jedyną przyjazną duszę. Nie chciała być odludkiem, nie miała jednak odwagi zmienić tego, a Naruto nie patrzył na nią tak jak inni. Nie unikał jej wzrokiem, nie udawał, że jej nie ma. On sprawiał, że nie czuła się niewidzialna. Usiadł przy niej, chociaż mógł usiąść do kogoś innego.

Kiedy ona pochłonięta była odpowiadaniem na pytania, on podniósł kilkanaście stron z książki i na wolnej przestrzeni kartki narysował serduszko, wpisując w środku "kocham Naruto". Uśmiechnął się, żałując, iż raczej nie będzie miał okazji zobaczyć jej reakcji na owe dzieło, kiedy już się na to natknie. Z wielkim uśmiechem otworzył swój zeszyt i zaczął przepisywać odpowiedzi od Hinaty. Całe szczęście miała ładne pismo, to też nie było problemu z odczytaniem. Dziewczyna widząc co robi, starała się pisać tak, aby widział i bez problemu mógł odczytać jej pismo. Zerkając jej do zeszytu przysuwał się jeszcze bardziej, a jego sterczące, zmierzwione włosy, czasami łaskotały ją po policzku. Jako, że wszystkiego nie zdążył przepisać przed dzwonkiem, pożyczył od niej zeszyt, po czym Naruto chwycił swoje rzeczy i wybiegł pod gabinet dyrektorki, co niweczyło wszelkie nadzieje na rozmowę.

Blondyn w zaparte realizował swój plan, wierząc, że osiągnie sukces. Musiał zorganizować dyskotekę w szkole. Wierzył że gdy to już osiągnie, reszta pójdzie jak po maśle.

 

 

Każdą możliwą przerwę Naruto spędzał w tym samym miejscu. Na jakąkolwiek rozmowę z nim nie było szans. Hinata poszła więc na kolejną lekcję kursu z takim samym mętlikiem i obawami jak poprzednio. Jej nieśmiałość i lęki kiepsko wpłynęły na przyswajanie wiedzy. Kiedy wszyscy stanęli wokół Hidana, ona znajdowała się z tyłu. Nie widziała dobrze tego co pokazywał, a później nie bardzo wiedziała jak odtworzyć to na swoim kawałku ściany. W rezultacie poszło jej najgorzej z grupy. Hidan podchodził do ładniejszych dziewcząt, dając im osobiste uwagi, nie krępując się, gdy stał zbyt blisko. Nawet Hanabi radziła sobie lepiej, po kilku takich wskazówkach, udowadniając, iż miała rację, na poprzedniej lekcji. Gdy zajęcia dobiegły końca, starsza Hyuga miała ochotę się rozpłakać. Gaara podszedł do niej, a ona nie wiedziała co mogłaby mu powiedzieć. Spojrzał na jej pracę i nic nie skomentował. Wtedy Hanabi podeszła, by się przywitać.

- Cześć Gaara. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że przyszłam na ten kurs. Jest dużo fajniej niż myślałam.

- To miło.

- Może skoczymy na coś do jedzenia. Nie jadłam dziś obiadu, to też aż mnie skręca.

- Dobrze, o ile pójdziemy wszyscy. - Odpowiedział Gaara, patrząc na Hinatę.

Nie chciała iść, ale gula którą miała w gardle aż ją dusiła i nie dała szans na zaprzeczenie, ni próby tłumaczenia, jak bardzo chciałaby się teraz zaszyć w domu, w swoim pokoju i ukryć przed wszystkimi. Poszli więc na pizzę. Zasiedli do stołu i zamówili dwa różne smaki. Najwięcej odzywała się Hanabi, próbując zainteresować Gaarę sobą. On wyjął aparat, porobił kilka fotek, a później pokazywał młodszej z sióstr czym ostatnio się zainteresował. Hinata milczała, odzywając się tylko wtedy, kiedy o coś ją pytali, ale i tak odpowiadała zaledwie kilkoma słowami, nie próbując włączyć się w dłuższą rozmowę. Kiedy Hanabi poszła do łazienki, Hinata wyjęła z torby kopertę i położyła ją na stoliku przed młodym fotografem.

- Co to? – Zapytał, szczerze zainteresowany zawartością.

- Tak będzie sprawiedliwie. – Jej głos zdawał się smutny, a może bliski płaczu.

Gaara pochwycił kopertę i otworzył. W środku znajdowała się kwota, jaką zapłacił za kurs, na który podarował jej bilet wstępu. Niczego nie wyjmując, zamknął kopertę i przesunął w jej stronę.

- Tu nie chodzi o sprawiedliwość. Nie żałuję, swojej decyzji. Wręcz przeciwnie. Cieszę się, że mogłem dać tobie…

- To błąd. – Przerwała mu, chociaż zdawała sobie sprawę, że to niegrzeczne. – Kompletnie mi nie idzie, więc chociaż tak wynagrodzę ci koszta jakie poniosłeś.

- Źle do tego podchodzisz.

- Gaara, przepraszam, nie mogę ci pomóc. – Zerwała się z krzesła i wybiegła na dwór.

Poczucie winy zżerało ją od środka. To nie był jej świat i nie widziała szans aby się w nim odnaleźć. Postanowiła wrócić do domu i ponownie zaszyć się w swoim pokoju, sama.

- Hinata, poczekaj! – Czerwonowłosy nastolatek biegł za nią, aż udało mu się ją dogonić. Złapał ją za ramię na tyle silnie, że nie mogła dalej przed nim uciekać. – Cały ten kurs… - Zadyszał się dużo bardziej niż ona. Nie myślał, że będzie tak szybka. – Daj mi złapać oddech. – Dłoń przyłożył do klatki piersiowej. – Cholera, mam gorszy dzień. Astma. – Pochylił się, czując, że jej upór osłabł. Drugą dłonią wygrzebał z torby inhalator i przyłożył do ust. Po chwili spojrzał na nią, kontynuując rozmowę. – Nie zabrałem cię na ten kurs tylko dla tego, abyś mi pomogła. Owszem, miałem nadzieję, że załapiesz lepiej niż ja i jakoś… usiądźmy, proszę.

Pokiwała mu głową i wspólnie udali się na najbliższą wolną ławkę.

- No to kontynuując. – Oddychał już spokojniej. – Zapomnij o tym, że chciałem abyś mi pomogła. To ja chciałem pomóc tobie. Przekazać dalej dobro, które kiedyś sam otrzymałem.

- Nie rozumiem. Nie potrzebuję pomocy.

- Swój rozpozna swego. Może twoja sytuacja jest lepsza niż moja. Wyglądasz też na dużo rozsądniejszą niż ja. – Widział jej niezrozumienie w oczach. – Twoja siostra żyje pełnią życia, a ty chowasz się po kątach, bez celu, samotna, nierozumiana, bez przyjaciół, jakbyś była niewidzialna dla świata. Zastanawiasz się czasami nad tym, że gdybyś jutro zniknęła, to nikt by tego nie zauważył? – Odwróciła się by na niego nie patrzeć, zaciskając szczękę. – W zasadzie to tak jakbym mówił o sobie, zanim poznałem Naruto, uwzględniając, że to i tak jeden z lepszych moich dni z tamtego okresu. On mi wtedy dał coś, co odmieniło całe moje życie. Kiedy chciałem mu oddać kasę, aby nie był stratny, powiedział, że kiedyś spotkam kogoś, komu pomogę tak jak on niegdyś mi. No to chyba spotkałem. – Włożył jej kopertę w dłonie. - Nie chcę abyś mi oddawała za kurs. Wolałbym, abyś go dobrze wykorzystała, chociażby dlatego, aby się dobrze bawić, a kiedyś gdy spotkasz kogoś w takiej sytuacji jak ja czy ty, zainwestuj te pieniądze, aby pokazać tej osobie, że świat daje dużo więcej i tylko od nas zależy jak na niego spojrzymy.

- Dlaczego ja? – Po policzkach popłynęły jej łzy wzruszenia, ale i ulgi.

- Bo jesteś teraz częścią naszej grupy, a my sobie pomagamy.

- Przecież nawet mnie nie znacie. Ja do was nie pasuję.

- Naruto jak magnes przyciąga ludzi, którzy z pozoru nie pasują do świata, a w szczególności do siebie. Po czym okazuje się, że spaja tych ludzi, czyniąc ich najlepiej zgraną grupą.

Rękawem bluzy otarła twarz.

- Nie wiem co powiedzieć. – Ścisnęła kopertę, wahając się jeszcze, czy na siłę nie powinna mu jej oddać.

- Może zacznij od: Dziękuję. Później zapytaj czy cię dziś odwiozę do domu.

- Dziękuję. – Uśmiechnęła się. – Nie powinnam cię fatygować. Dotrę do domu sama. W zasadzie to przecież przyszłam z siostrą. O nie, Hana będzie wściekła. – Zaczęła szukać w torbie telefonu.

- Daj spokój. – Położył dłoń na jej ręce, aby przestała. – Jestem pewny, że Hanabi da sobie radę, a ja mam tylko jedno dodatkowe miejsce na skuterze. – Pominął fakt, że na dziś miał już dość zalotów młodszej z dziewcząt. Drażniła go swoim zachowaniem i gdyby nie Hinata, to w życiu nie poszedłby z nią na pizzę. – Z resztą już pewnie sobie poszła, a ty ten jeden raz zobacz jak to jest być egoistką i pomyśleć o sobie a nie o innych.

Czuła, że źle robi i będzie tego żałować. Z drugiej strony, siostra pewnie już teraz zrobiłaby jej aferę na mieście, dlatego postanowiła posłuchać nowego kolegi i zachowała się jak egoistka. Dopiero wsiadając na skuter zdała sobie sprawę z tego, że tak blisko, nie była jeszcze żadnego chłopaka. Chociaż Naruto trzymał ją na rękach i wiózł na grzbiecie, ale teraz jej klatka piersiowa niemal stykała się z plecami Gaary, a w dodatku musiała go objąć w pasie, aby nie spaść. Hanabi byłaby zachwycona, a ona tymczasem czuła się zawstydzona mimo, iż był to dla niej tylko kolega. Czas podróży do domu wydał jej się bardzo długi, chociaż przywiązana do Naruto jechała dużo dłużej. Mięśnie, które napinała, aby jak najmniej go dotykać, boleśnie dały jej znać, że coś naciągnęła i nie będzie komfortowo jej chodzić przez najbliższy czas. Ze skutera zsiadła z dużą ulgą.

- Dzięki wielkie. Wszystko to co powiedziałeś i zrobiłeś było bardzo miłe.

- Hinata, przyjdź na kurs w przyszłym tygodniu. Tylko tym razem z nastawieniem, że robisz to dla siebie. Niech to będzie początek przygody. Nawet jeśli to nie to, to może dowiesz się czegoś o sobie.

- Przyjdę. Dziękuję jeszcze raz. – Miała ochotę go uściskać, ale brak odwagi przyciął skrzydła. – To cześć.

- Trzymaj się. I pamiętaj, gdybyś chciała pogadać, wygadać się, albo coś w tym stylu, to dzwoń, a ja się pojawię. – Ruszył powoli, mogąc jeszcze chwilę obserwować dziewczynę na chodniku. Wiedząc, że dźwięk silnika zagłuszy jego głos, do dał szeptem. – Chyba można by mnie teraz nazwać twoim aniołem stróżem.

Uśmiechnął się do swoich myśli. Ciekaw był w jaką stronę pójdzie przemiana dziewczyny, bo to że się przy nich zmieni, było pewne. Cieszył się faktem, że będzie mógł to uwiecznić swoim aparatem.